poniedziałek, 18 września 2017

Zakładki w różnym stylu.

Zakładki robię, bo zamierzam wziąć udział w ważnym przedsięwzięciu- będą one mi do tego potrzebne w większej ilości. Jak się uda, to napiszę, jak nie, to poleżą w pudełku i poczekają na inną okazję.
Haft na szarym lnie. Trochę rococo (różyczki), Stem Stitch i koraliki
 Haft krzyżykowy na kanwie ecru. Hafty miały inne przeznaczenie, ale zmieniłam plany i zrobiłam z nich zakładki.
 Taśma koronkowa w kolorze  "brudnej" mięty. Na nią naszyłam pasmanteryjne białe kwiaty i całość ozdobiłam koralikami.
Wszystkie zakładki są podszyte filcem i ozdobione chwostami

piątek, 15 września 2017

"Ważniak" dostał ubranko



Mam zeszyt, który nazwałam „Ważniak”.  Codziennie zapisuję w nim wszystkie ważne rzeczy. Zeszyt, jak zeszyt- szary, smutny. Postanowiłam wyhaftować mu ubranko. Już jedną okładkę wyhaftowałam. Pokazałam ją TU .
Ta druga jest taka.

 Tył
 Okładka rozłożona


Całość haftowana na kremowym płótnie lnianym (tu kolor przekłamany). Haftowałam muliną Anchor Multicolor, muliną Ariadną, brzegi skrzydełek żuczka, obszyłam nicią jedwabną firmy Yabali.


poniedziałek, 4 września 2017

Złamałam się...mysz i truskawka.



Ze mną to tak, jak z tą żabą, która zarzekała się, że do wody nie wskoczy, a potem….chlup! do kałuży.
Niedawno pisałam, pokazując serduszko z motywem lawendy, że na razie haftowania krzyżykami mam po uszy i ten rodzaj ściegu odstawiam. Ale jak tu się oprzeć, kiedy widzi się coś tak fikuśnego i fajnego?

Mysz- wzór i  z opis wykonania znalazłam TU
Truskawkę wraz ze wzorem   i z opisem wykonania znalazłam TU
 Postanowiłam sobie takie dwa cacuszka wyhaftować. Najpierw zrobiłam mysz. Na szarym tle wyhaftowałam motywy, potem zszyłam na brzuszku i wypełniłam wypełniaczem. Ogonek zrobiłam z drutu owiniętego włóczką. Dół myszy stanowi filcowe kółko. Myszka ma 5,5 centymetra wysokości. Drobiazg taki maleńki.  
Z boku
Z tyłu

 
Z przodu
Potem zabrałam się za truskawkę. Wyhaftowałam motyw, ozdobiłam koralikami, zszyłam bok, wypełniłam, ściągnęłam bardzo mocno górę truskawy. Następnie ze wstążki nawinęłam listki, przyszyłam. Górę wykończyłam nakładką biżuteryjną. Truskawka wisi na podwójnej nitce muliny. Wielkość truskawki od góry do czubka na dole- 5 centymetrów

Góra
 Truskawka leżąca:)
Trudności?
Generalnie nie zdawałam sobie sprawy, że te drobiazgi rzeczywiście będą takie maleńkie. Wszystko, od początku do końca, opierało się na misternym dziubdzianiu- najpierw motywów, a potem zszywaniu. Dodatkową trudnością była twarda kanwa, na której haftowałam. W oryginale obie rzeczy są haftowane na tkaninie (chyba lnie). Bardzo źle ściągało się kanwę u góry truskawki. Inaczej też wykończyłam tę górę. Nie haftowałam wstążeczką listków, a nawinęłam ją i przymocowałam w środku góry tak, że tworzyła luźne listki.
Przy wykończaniu myszy miałam problem z zamocowaniem ogonka. Przechylał się na wszystkie strony i za żadne skarby nie chciał sterczeć pionowo. Musiałam go „usztywnić” przyszywając gęsto wokół u podstawy. 
Obie bzdetki zajęły mi 4 wieczory i poranek niedzielny.
Ogólnie biorąc, chyba nie jest źle. W planie mam następne z innymi motywami. Na razie biorę się za zakładki do książek.

 





sobota, 2 września 2017

Nici, nici, mnóstwo nici.



W zeszłym roku Anabell podarowała mi ogrom nici do haftowania. Ogromne jest mi z tego powodu miło i czuję się dopieszczona- dzięki. Bardzo dużo haftuję i każde nici przydają się. Wiedzą o tym również moi Młodzi. Ostatnio Młody przywiózł mi z Anglii dwa woreczki wypchane nićmi do haftowania. Synowa, która zagląda do angielskich „szmateksów”, znalazła je i kupiła za małe pieniądze (u nas kosztowałyby majątek). Najpierw posegregowałam je według kolorów i firm. Okazało się, że są to nici głównie firmy Anchor. Lubię nici tej firmy, bo bardzo ładnie połyskują i są ciut grubsze od nici DMC, które czasem niezbyt równo układają mi się na haftach cieniowanych- pewnie nie potrafię nimi haftować, ale moje umiejętności w tym zakresie, to już inna sprawa. Nici DMC świetnie nadają się, według mnie, do haftu krzyżykowego, albo rococo. Szkoda, że mulina polskiej Ariadny jest mniej błyszcząca i bardzo często zdarza się, że te same kolory (według numeru) z różnych partii trochę różnią się. Zdarza się też, że nici te, są nierównej grubości.
Wracając do nici z Anglii- były wśród nich motki firmy, również angielskiej, Peri Lusta. Bardzo ładna, równa, błyszcząca mulina. Wiedziona ciekawością, czy można taką mulinę kupić w Internecie, poszukałam i znalazłam ją na Etsy. Wprawdzie proponowany wybór kolorów nie poraża, ale jest ona w miarę tania.
Po posegregowaniu wszystkich otrzymanych nici, okazało się, że ktoś chyba robił duże projekty, bo niektórych kolorów było po kilka lub kilkanaście motków. Nawinęłam po 2-3 motki na bobinki, a reszta poczeka. Uzyskałam bobinek, z nowymi nićmi, chyba ze dwie setki. Samo nawijanie zajęło mi dwa popołudnia.Teraz jest potrzebny czas, pomysły i chęci do haftowania.

Na zdjęciu jest tylko część podarowanych nici. Posegregowane według kolorów motki, leżały wszędzie- na szafce, na kredensie, regale itp. 
Czeka mnie duże zadanie- powstrzymanie się od kupna następnych nici, bo tych starczy mi chyba do końca moich możliwości haftowania.

niedziela, 27 sierpnia 2017

Serduszko z lawendowym motywem.



Lawenda nigdy mnie jakoś nie zachwycała. Owszem, kolor głęboki, soczysty, ale wcale nie tak rzadko spotykany. Zapach… nie znoszę zapachu lawendy. Toleruję go jedynie trzymając nos nad żywym kwitnącym krzaczkiem. Każdy zapach lawendy w innej postaci, powoduje u mnie lekkie mdłości. Poduszeczki z lawendowym suszem,  świece lawendowo- zapachowe, mydełka o zapachu lawendy nie mają w naszym domu racji bytu. Czasem wkładam do szaf z ubraniami „lawendowe” saszetki, które odstraszają mole. I to wszystko.
W robótkowym świecie, odkąd w nim bywam, panuje moda na różności z motywem lawendy. Motyw ten często pojawia się w sierpniu i we wrześniu. Tak jakby wszystkie panie umówiły się, że teraz haftujemy, malujemy, naklejamy, aplikujemy lawendowe motywy. Zresztą nie tylko temat lawendy w taki sposób jest traktowany.
Przypominam sobie, że kilka lat temu, prawie na każdym robótkowym blogu, królowały sowy. Kiedy zbliżają się jakiekolwiek święta, wszystkie, no prawie wszystkie, panie wykonują prace z motywami świątecznymi.  Przyznam, że słabo rozumiem takie masowe „zrywy”.
Wracam do lawendy. No cóż, jednak nie ustrzegłam się przed zrobieniem serducha z haftem bukiecika lawendy. I to w dodatku, o zgrozo, krzyżykami. Skąd się wziął pomysł zdublowanego „złamania się”? Ano kupiłam sobie, w sklepie internetowym, nici multicolor firmy Anchor i wraz z nimi dostałam książeczkę ze wzorami drobnych haftów krzyżykowych.  Bardzo spodobał mi się ten bukiecik. Poza tym, chciałam spróbować, jak będzie wychodzić łączenie kanwy- przód serducha, z filcem- tył serducha. Chodziło mi o techniczne wypróbowanie momentu zszycia. Kanwa się strzępi i trzeba ją podgiąć. Jest ona dosyć twarda- podginanie brzegów zaokrąglonych sprawia trudność. I na tym serduszku to wypróbowałam. Owszem, było trochę trudne, ale po sfastrygowaniu, poleciało.
Tkanina- kremowa, drobna kanwa Aida (chyba 18ct)
Nici- mulina Ariadna
Cały przód ozdobiłam koralikami, bo bez nich wydawał się mdły.
Sznureczek z kordonka (multicolor), zrobiony na szydełku.
Tył z niebieskiego filcu.
Na razie krzyżyki i motyw lawendy odstawiam na bok.



wtorek, 25 lipca 2017

Zakładka z haftem rococo

To nie jest mój pierwszy haft rococo. Jeden, w miarę duży, już wykonałam.


 Więcej o nim piszę tu
 W oryginalnych instrukcjach do haftu rococo, znajdujących się przy wzorach, często są podawane ilości nawojów, które trzeba wykonać w danym elemencie. Nie zdaje to egzaminu, kiedy nie mamy odpowiednich igieł i nici. Igły do haftu rococo, którymi haftuje się owijki, są długie i równej grubości na całej długości, dlatego owijki wychodzą równe. Owijki robione na zwykłych igłach, zwłaszcza te dłuższe, pod koniec owijania, zwężają się.  Jeżeli za pomocą takiej igły chcemy zrobić owijkę, musimy wziąć naprawdę bardzo długą igłę i pilnować, by owijka układała się na „jednej” grubości igły. Ja wykorzystuję do owijek  bardzo długie igły do koralików. Jest jeden minus takich igieł. Są one bardzo cienkie i owijki też wychodzą cieniutkie. Inną przeszkodą są nici. Do haftu rococo, możemy wykorzystać, oczywiście, różne nici, ale są również nici specjalne do takiego haftu, dostępne tylko w zagranicznych sklepach internetowych i  są one bardzo drogie. Zatem, ja, radzę sobie, jak mogę i metodą prób oraz błędów ćwiczę ten rodzaj haftu. Bardzo często mam problem z dopasowaniem ilości owijek do długości elementu. Robię to na wyczucie. Wprawdzie kiedyś widziałam film, na którym pokazano sposób, jak sobie z tym, problemem radzić, ale mnie dobiła inna trudność- igła prawie wisi w powietrzu i nie potrafię równocześnie nawijać oraz trzymać igłę prosto na odpowiedniej długości (igła jest wbita w materiał w jednym miejscu, a nie w dwóch, jak to normalnie jest i trzeba ją przytrzymywać, by się nie wysunęła). Jest bardzo dużo filmów instruktażowych na YT, jednak, jak już kiedyś pisałam, „diabeł tkwi w szczegółach”. Panie pokazując jak haftuje się jakiś element, często zakładają, że haft innych elementów jest już znany i, przynajmniej mnie, brakuje takiego „dopowiedzenia”, a na tym polega cały wic (choćby z tą liczbą owijek). Oglądam, cofam, puszczam kilka razy, a i tak mam problem i robię błędy. Czasem są dwie sprzeczne instrukcje- jedna pani robi francuską pętelkę, owijając nić na igle „do siebie”, inna owija „od siebie”. Pętelki wychodzą trochę inne. Dopiero niedawno doszłam do wniosku, że ładniejsza i bardziej ‘płaska jest ta „do siebie”. Innym razem, jak zwykle „przypadkiem’, przeczytałam na jakimś blogu, że ładniejsze są pętelki francuskie, kiedy weźmiemy grubszą nić i zrobimy jedną ( przy grubej nici) lub dwie owijki, a im większa liczba owijek (w zasadzie standard to trzy), tym pętelka jest bardziej wystająca i brzydsza. Wypróbowałam i teraz, niezależnie od grubości nici, robię tylko po dwie owijki.
 
Do tego haftu użyłam, po raz pierwszy, nici jedwabnych i już wiem, że raczej drugi raz tego nie zrobię. Chyba, że będę potrzebowała wykonać haft filigranowy, albo wykorzystam nici jedwabne do pojedynczych elementów.
Przyznam, że haftowanie pierwszych elementów (te duże ciemnoniebieskie kwiaty) było drogą przez mękę. Nici ( pokazałam je tu) w dużych szpulkach są zwięzłe, bardziej „ubite” i lepiej się nimi haftuje.  Na hafcie, niestety, niezbyt widać, że to jedwab. Nici w małych szpulkach są luźne, błyszczące i raczej nadają się do haftu płaskiego. Podczas haftowania trzeba brać krótkie odcinki oraz je zwilżać.
Nawet te bardziej błyszczące i grubsze nici jedwabne, sprawiają problemy przy przewlekaniu owijek, czy robieniu francuskich pętelek. Te rodzaje ściegów łatwiej robi się muliną, a najłatwiej, i chyba najładniej wyglądają, robi się kordonkiem. Trzeba mieć naprawdę dużą wprawę w hafcie rococo, by skusić się na haftowanie jedwabiem rozbudowanych wzorów. No i sprawa tkaniny- ja haftuję na różnych, ale widziałam na filmikach, że panie haftują na tkaninie bardzo gęsto utkanej- taki rodzaj bawełny lub jedwabiu, denim, nie wiem, ale na pewno nie jest to tkanina- mieszanka lnu ze sztuczną nicią, a na takich ja haftuję. Widzę, że im bardziej gęsty splot, tym lepiej dla takiego haftu. Z drugiej strony widzę również, że panie, na filmikach, mają kłopot z przeciąganiem nici i wbijaniem igły. I tak źle, i tak niedobrze. No ale one są mistrzyniami haftu rococo, a ja początkującym dyletantem, którego trzyma idea: ”i tak się nauczę”.
Zakładka jest podszyta niebieskim filcem. Brzegi zszywałam nićmi monofilowymi. Dodałam też chwosty, które zrobiłam z cieniowanego kordonka tureckiego. Całość na niebieskoszarej tkaninie lnianej z domieszką sztucznej nici.
Rodzaje ściegów:
- Bullion stitches,
- Stem stitches,
- Knotted Lazy Dazy,
- Pistil stiches,
- French knots,
- Couching stitch.
Wysokość haftu- 17 centymetrów. Wzór znalazłam tu.
W oryginale jest taki
Na potrzeby zakładki wykorzystałam fragment wzoru.





środa, 12 lipca 2017

Chenille i jedwab

Ostatnio kupiłam nici jedwabne. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie miejsce zakupu. Otóż, po przejrzeniu prawie wszystkich polskich pasmanterii internetowych, stwierdziłam, że nici jedwabne w nich są, owszem, i to nawet bardzo ładne, ale.... parę metrów nici jest w cenie nie do przeskoczenia, przynajmniej dla mnie, a wybór kolorów jest taki sobie. W dodatku te 'kolory" porozrzucane są po różnych sklepach. W ofertach są również nici wiskozowe, imitujące jedwab, już w lepszej cenie, jednak ja chciałam koniecznie zobaczyć te naturalne. No i spróbować nimi coś wyhaftować. Sprawa wydawała mi się beznadziejna, kiedy natknęłam się na  blog, a w nim właścicielka podała adres sklepu, w którym kupuje nici jedwabne. Popatrzyłam na adres i lekko mnie zatkało. Kliknęłam- otworzyła się przede mną cała gama jedwabnych nici. Kolory bajeczne i cena przystępna. Wystarczy kliknąć w zakładkę "jedwabie" oraz  w "nici wiodące". W sklepie tym można również kupić lamety "metalowe' do haftu przestrzennego, a także chenille, których wybór jest spory- klikamy w zakładkę "chenille". Wszystko to w zadowalających ilościach i przystępnej cenie.
Moje zakupy.
 Za pierwszym razem kupiłam komplet nici jedwabnych-12 sztuk w różnych kolorach. jedwab piękny, błyszczący, gładki i dobrze sie nim haftuje. Pokusiłam się o większe szpulki z nićmi w innych kolorach.
Chenille różnej grubości. Te matowe mają 0,4 mm grubości. Te nabłyszczane są nieco grubsze. W planie mam zakup większej ilości chenille w różnych kolorach i grubościach. Przydadzą się do haftu przestrzennego. Może do wyhaftowanie fajnych gąsienic, zgodnie z nazwą?

niedziela, 25 czerwca 2017

Amator gruszek

Bardzo lubię hafty w stylu jakobińskim. Niedawno wpadł mi w oko obrazek z takim  ptaszydłem-amatorem gruszek, o tutaj.
 Wyhaftowałam sobie ptaszka. Mój ma trochę zachwiane proporcje, bo wzór powiększyłam, przez co ptaszydło i grucha stały się ciut tłustawe.
Efekt
Haftowałam, na lnie Perlen ecru, muliną Ariadny. Francuskie pętelki, którymi wypełniłam tło, haftowałam nicią perłową 5 DMC Multicolor. Kolory dobrałam ciut inne, niż są w oryginale. Sposób haftowania też mam inny. Niby haft płaski, a jednak:)
Po wypraniu i wyprasowaniu, haft naciągnęłam na ramko- tamborek. Do tego momentu szło dosyć dobrze, ale po umieszczeniu haftu między ściankami tamborka, zaczęły się schody.
 Tył haftu chciałam zabezpieczyć według takiej instrukcji
Najpierw stwierdziłam, że obrzucenie zygzakiem  brzegów nie zabezpiecza, bo przy ich naciąganiu z tyłu ramki,  zygzak może puścić.

Wyjęłam materiał z ramki, przycięłam prostokąt materiału, na którym jest haft do kształtu koła. Potem obszyłam brzeg skośną lamówką. Dało mi to pewność, że brzeg jest dobrze zabezpieczony.
Następnie przymocowałam brzeg materiału do lewej strony haftu, pilnując, by nie był mocno naciągnięty, ale tak, by schował się wewnątrz ramki.
Nie jest to cud, jednak po zawieszeniu obrazka, brzegu nie widać.
Znalazłam w necie inny sposób ukrycia brzegów haftu




 Brzegi są bardzo ładnie zamaskowane tekturkami. Uważam, że taki sposób maskowania tyłu haftu jest dobry wtedy, kiedy nie planujemy haftu prać. Ja od razu założyłam, że po pewnym czasie haft się zakurzy i na pewno zechcę go odświeżyć. Dlatego zaklejanie tyłu tekturkami uważam, w takim przypadku, za nietrafione. Owszem- świetne przy medalionach, malutkich obrazkach, czy obrazkach, które montujemy na stałe. Owszem- bardzo ładnie i schludnie to wygląda. Jednak w  przypadku konieczności wyprania haftu, sposób mocowania brzegów nićmi jest lepszy. W razie potrzeby przecinamy nitki, zdejmujemy haft z ramki, pierzemy i na nowo umieszczamy w ramce. Szybko i bezboleśnie.

I teraz nauczka, dla mnie, na przyszłość:
- na haft przeznaczyć więcej materiału, by nie było problemów z ukryciem go z tyłu ramki,
- jeszcze przed umocowaniem haftu w ramce, czy ramko- tamborku, obszyć brzegi lamówką.
Na koniec wzór
 Tu są strony ze sposobem wykonania haftu.

wtorek, 20 czerwca 2017

Kule.

Zrobiłam je podczas zeszłorocznych wakacji.  Pierwszy raz robiłam tego typu zawieszki. Pomysł znalazłam tutaj. Według niego zrobiłam jedną kulę- w stylu jakobińskim.  Haft ozdobiłam dodatkowo perełkami.
 Do drugiej dobrałam hafty w innym stylu. Są bardziej "surowe", bez dodatkowych ozdób.
Każda kula składa się z pięciu części
W zejściu się klinów, u spodu każdej kuli, przyszyłam ozdobną nakładkę do biżuterii.
Podobnie zrobiłam na górze każdej kuli. Przez otwór w  nakładce przeciągnęłam sznureczek do zawieszenia (zrobiony z muliny na szydełku).
Na boczne szwy naszyłam sznureczek z muliny, zrobiony na szydełku. Kule są dosyć duże- mają 15cm "wysokości".  Do zrobienia kuli w stylu jakobińskim wykorzystałam białe płótno lniane, a do drugiej płótno bawełniane ecru. Haftowałam muliną Ariadna i złotą nicią DMC. Środek wypełniłam wypełniaczem do poduszek.










poniedziałek, 12 czerwca 2017

Rajskie ptaki

Powstały parę lat temu, kiedy jeszcze namiętnie haftowałam krzyżykami. Potem ten  rodzaj haftu mnie znudził. Oczywiście, od czasu do czasu coś tam krzyżykiem machnę, ale to nie jest to, co tygryski najbardziej lubią.
Pierwszy oprawiłam w ramkę i wisi w mieszkaniu Młodej.
Nie ustrzegłam się wielu błędów, ale i tak jestem dumna. Tysiące upierdliwych krzyżyków, godziny liczenia.
Drugi od początku haftowany był z zamiarem podarowania go sister na urodziny.
Wyhaftowałam i uszyłam z nim poduchę.

Nawet nie wiem, czy się podobał. Sister odebrała prezent, podziękowała i zajęła się gośćmi. No cóż, rodziny się nie wybiera:)
Mnie się ten rajski bardzo podoba. I nawet szybko się go haftowało.

niedziela, 28 maja 2017

Tchnienie mrozu

 Haft na białym filcu:
kwiaty- wstążeczka szyfonowa błękitna i szara,
łodygi- mulina Ariadna,
granatowe perełki,
wykończenie obszycia- włóczka fantazyjna
Na ciemnym tle lepiej widać puszystość włoczki, która ma też lekki połysk

środa, 24 maja 2017

Okładka wariatka

Zrobiłam sobie okładkę na zeszyt formatu między A-4, a zwykłym szkolnym.
Nie projektowałam niczego, robiłam jak leciało i jak pasowało. Style pomieszane, materiały różne.
Wszystko haftowałam na aksamicie ciemnoliwkowym w takie fajne  jaśniejsze i ciemniejsze paseczki. One nadawały jakby głębię tłu, ale i tak je w większości zahaftowałam :).
No to do analizy:)
Okładka rozłożona- cały haft
haft z tyłu. naszyłam element pasmanteryjny (diabelstwo się siutało, przesuwało) i przyhaftowałam go ściegiem pistils- perle 5 wielokolorowa i oliwkowe Lazy Deisy
Drugi haft z tyłu. Róże wykonane haftem wstążeczkowym, w środku każdej supełek z wełny moherowej, błyszczącej, ciemnozłotej. Łodygi - moherowa, błyszcząca włóczka zielona, przyhaftowana muliną. Liście- haft wstążeczkowy Lazy Deisy w środku ścieg prosty z żółtej włóczki.
Delikatne gałązki- ścieg piórkowy, mulina, dwa kolory.
Oba hafty z tyłu naszyte są na kawałek materiału z motywem borówek i motyli.
Przód okładki. To coś z boku to kolejna porażka. Użyłam włóczki, jednak jest za gruba. Wprawdzie nie przeszkadza, ale trochę zachwiała proporcją. Ptak, i psy, to kawałki materiałów, przyhaftowane ściegiem piórkowym. Ptaka trochę podhaftowałam. Nadałam mu lekkiej wypukłości tym haftem.
Czerwone kwiaty- aplikacje z filcu. Na nich haft- ścieg prosty, w środku supełek.
Liście- aplikacje z filcu, na nich haft nicią perle5 wielokolorową. Pień i konary drzewa- wełna melanż brązowo-szaro-fioletowy.  Kwiaty niebieskie- ścieg owijkowy, uzupełnione białymi pręcikami- ścieg pistils. Łodygi - zielony, błyszczący mocher, przyhaftowany muliną, liście-ta sama włóczka, ścieg Lazy Daisy. Drobne kwiatki- pętelki francuskie. Żółte łodygi- ścieg brazylijski fantazyjny.
 Całość zszyłam ściegiem do obszywania dziurek, podwójną nitką wełny melanż.

Ufffff, chyba wszystko.:)
Tył w całości.
Grzbiet.
Bok.

Oczywiście zdjęcia nie oddają tego, co w naturze. Kolory przekłamane i całość spłaszczona. Jednak w realu naprawdę robi wrażenie- coś na wzór aksamitnej staroci, haftu vintage, starej księgi. Nawet ten ścieg wełną z góry i dołu nie psuje całości, tylko nadaje charakteru. To tak jak sweter robiony na drutach- coś swojskiego.