piątek, 15 września 2017

"Ważniak" dostał ubranko



Mam zeszyt, który nazwałam „Ważniak”.  Codziennie zapisuję w nim wszystkie ważne rzeczy. Zeszyt, jak zeszyt- szary, smutny. Postanowiłam wyhaftować mu ubranko. Już jedną okładkę wyhaftowałam. Pokazałam ją TU .
Ta druga jest taka.

 Tył
 Okładka rozłożona


Całość haftowana na kremowym płótnie lnianym (tu kolor przekłamany). Haftowałam muliną Anchor Multicolor, muliną Ariadną, brzegi skrzydełek żuczka, obszyłam nicią jedwabną firmy Yabali.


4 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się ten koprowaty kwiat i żuczek. Niezwykle efektownie prezentuje się "pętelkowy" ścieg baldachów koprowych i listków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie koprowate kwiaty są również ładne, kiedy haftuje się je drobnym ściegiem Lazy Dazy, czyli margaretkowym:)
      Przyznam, że bardzo lubię haftować pętelkami- szybko, łatwo i doskonale wypełniają.
      Żuczek dał mi popalić:(

      Usuń
  2. Wyszło super!!!!
    Żuczek dał Ci popalić, ale był wart zachodu, fajnie się prezentuje.W ogóle całość jest "jak trzeba" i bardzo mi się podoba.
    Narobiłaś się, ale warto było!!!
    Kiedyś miałam haftowaną okładkę na książki- była z czarnego materiału, miała jakiś kwiatek wyszyty krzyżykami w owalnej ramce i dodatkowo miała jeszcze uchwyt/rączki, i wyglądała nieco jak torebka. Nie mam pojęcia kto mi ją zakosił, szukałam jej wszędzie ale się nie doszukałam.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. A ta okładka? Może teraz ja znajdziesz? Widziałam taką z czarnego aksamitu, na środku poszyty był medalion z haftem- bukiet różyczek. Może teraz taka sobie trzasnę? Te "ważniaki" się mnożą z upływem czasu:)

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.