Blog o moich zmaganiach z "oporną materią" podczas tworzenia różnego rękodzieła.

niedziela, 22 lutego 2026

Dziergam, dziergam- kocyk rośnie. oraz o zmaganiach z oporną materią

 Tydzień temu uszkodziłam kciuk lewej ręki. Skończyło się na szyciu i szpili podtrzymującej (wbitej w opuszek). Nie boli, ale mam trudności przy robótkach.


Tkanie idzie słabo, jednak dzierganie na krośnie nawet nieźle wychodzi. Pisanie na kompie również, dlatego wklejam post o technicznych sprawach, dotyczących dziergania na krośnie.  

Kiedy kończyłam poprzednie elementy kocyka (udziergane paski), trzeba było odpowiednio łapać oczka- tak jak przy dzierganiu na drutach kończy się brzeg  element robótki. Nie popatrzyłam dokładnie, z której strony zaczynamy dzierganie oczek kończących i popłynęłam. Zrzuciłam wszystkie oczka, jak należy, doszłam do końca i zostało mi oczko luźne. W poprzednich dwóch pasach to się to nie zdarzyło. No i co teraz z nim zrobić? Moja wina, bo film pokazuje odkąd zaczynać, ale uznałam, że nie ma znaczenia, od której strony zacząć zrzucanie oczek. A jednak ma.

Przyszyłam je dodatkową nitką do dzianiny- błędu nie widać, ale niesmak został.  Znowu Jakółka poleciała na skróty, zamiast dokładnie wszystko sprawdzić. 

Jeszcze raz tak, jak na filmie.

Kończąc dzierganie, zaczynamy zrzucać oczka od tej strony, gdzie zostało jedno oczko na kołku (od niego zaczynamy), a na przeciwległym końcu krosna mamy nić od motka. Wtedy jak zrzucimy wszystkie oczka, nić przewlekamy przez ostatnie oczko i zaciskamy. Nic nam się nie spruje.

Tu już końcowe oczka.

  

Przy zakończaniu ważne jest, by oczko, które podbieramy od dołu przesunąć przez środek górnego oczka. Dolne oczko musi znaleźć się w tym górnym. Wtedy dolne oczko przeciągamy i zawieszamy na nowym kołku i znów dolne oczko musi się przesunąć przez górne od środka (podbieramy je od dołu przy krawędzi kołka). To tak jak przy robótce drutami. Oczko górne musi zawisnąć na oczku dolnym w przeciwnym razie ono się spruje. 

Oczko, które mamy na igle, narzucamy na następny kołek (przeciwległy).



I znów podbieramy dolne oczko tak, by weszło w środek górnego, potem przeciągamy. To wiszące nakładamy na następny kołek przeciwległy- na kołku są znów dwa oczka.

I tak do końca- zostanie nam jedno oczko na igle oraz nić z motka. 
Odcinamy nić z motka i przewlekamy przez oczko

Zaciskamy, możemy zrobić dodatkowo supełek. 
Za każdym razem, kiedy kończymy lub łączymy nici (kolory), należy zostawić dłuższą nić, by ją potem wpleść w tkaninę (chowamy końcówki)

I dygresja. Na polskich blogach tkackich, mało jest wskazówek dotyczących detali. Więcej znajduję na blogach zagranicznych. A na polskich blogach informacji, o niuansach w dzierganiu na krośnie dziewiarskim, nie ma w ogóle. Pomijam już fakt, że takich blogów jest mało i głównie dotyczą dziergania na obręczy. Owszem, jest mnóstwo filmów na YT, jednak w j. angielskim i nie zawsze dobrze widać, jak sobie radzić z trudnościami. Polskich jest tylko parę.

Dlatego znowu sama musiałam sobie radzić, w jaki sposób zakończyć to wystające oczko.

Ja tego nie rozumiem- panie na zagranicznych blogach też organizują kursy płatne, warsztaty, a mimo to dzielą się swoją obszerną widzą na swoich blogach. Pokazują dokładnie jak co zrobić, są zdjęcia, czasem filmik. Na polskich? Zapomnij. A przecież kogo stać, to i tak kupi kurs, bo wtedy instruktor podchodzi indywidualnie do ucznia i nauka jest łatwiejsza. 

 I wracam do "potknięcia" przy kończeniu.

Jeżeli kończymy z drugiej strony, tak, jak mi się przytrafiło, zostaje nam oczko i wplatamy je szydełkiem w resztę dzianiny tak, by się nie spruło. Możemy również przewlec przez nie nić i tę nić wpleść w dzianinę. Można również oczko zszyć. Wszystko można, ale najlepiej pilnować porządku dziergania i kończenia.

I jeszcze jedna techniczna uwaga, dotycząca dziergania.

 Przy nawijaniu kolejnego rzędu dobrze jest przypilnować sobie, by to górne oczko było rzeczywiście nad dolnym, a nie pod, bo potem są trudności z podbieraniem dolnego czka. Dlatego należy po nawinięciu dolnego rzędu oczek, docisnąć je do listwy, a górne zaplatać pod łepkiem kołka. To jest ułatwienie pracy, chociaż trwa ona trochę dłużej.

Teraz dziergam drugi dywanik z pasów. Zostało mi jeszcze sporo włóczki, to ją wykorzystuję. Tym razem nawijam oczka na każdy słupek (poprzedni włóczkę nawijałam na co drugi słupek).

Dzianina jest piękna- równa, puszysta, miękka. 

Jeden kolor- jeden motek I tu zdziwienie- elementy nie są równej wielkości, a motki mają tę samą gramaturę, nic te samą grubość, splot jest równy, ta sama nazwa, ten sam producent. Elementy oliwkowy i ciemny fiolet ( po prawej stronie) wyraźnie są mniejsze od pozostałych. 
 

Udziergałam już dwa pasy 95/40 centymetrów. W planach są jeszcze trzy takie pasy (jak mi starczy włóczki o takiej grubości)

Miałam w planach uzupełniać haft na bluzce, ale wyszło, jak wyszło. Wkurzona jestem.

W tym tygodniu kontrola i ewentualne wyjęcie szwów, a potem jeszcze 3 tygodnie w usztywnieniu. 



15 komentarzy:

  1. Podziwiam to Twoje dzierganie chociaż nie bardzo rozumiem o co w tym chodzi.No to sobie narobiłaś z paluchem .Jak przeczytałam i szpili w kciuku to ciarki poczułam.Niech Ci się paluszek szybko zagoi.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, palec się goi, ale jeszcze trochę potrwa nim dojdzie do normy. To jest proste dzierganie, łatwiejsze niż na drutach.

      Usuń
  2. Oj Jaskółko, dużo zdrówka Ci życzę! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie to czary mary ale czytam jak o kosmosie. Z ciekawością i niedowierzaniem, że można aż tak!.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czwartą rocznicę wojny pełnoskalowej spędziłam przy ogniu w piecyku. U nas bezpiecznie i miło a tam tragedie i trudy niezmierzone i niewyobrażalne. Ludzie ludziom gotują taki los!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na FB oglądam filmy, rolki z Ukrainy- straszne, niewyobrażalna tragedia, a naród wspaniały.

      Usuń

  5. Ojej, współczuję kciuka! 😮‍💨 Szycie i szpilka w opuszek brzmią dramatycznie, ale dobrze, że ból Cię omija. Super, że mimo tego potrafisz dziergać na krośnie – pokazuje, jak bardzo jesteś zdeterminowana i kreatywna! 🧶
    Twoje wskazówki techniczne są świetne – widać, że wkładasz w to dużo serca i dokładności. Takie detale naprawdę robią różnicę, a Twoje doświadczenie będzie cenne dla innych, którzy dopiero zaczynają przygodę z krośnie. Równocześnie podziwiam cierpliwość i upór przy kończeniu oczek – ja pewnie od razu bym rzuciła frustracją.

    Trzymam kciuki za szybki powrót do pełnej sprawności i jeszcze piękniejsze dywaniki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:):):) Powoli kończę"przygodę" z palcem, jeszcze tylko tydzień, mam nadzieję. Staram się przekazać moje doświadczenia w detalach, bo rzadko znajduje się takie wskazówki na blogach. Mam kilka zagranicznych tkackich, które są prowadzone w ten sposób. Reszta albo pokazuje gotowce, albo kieruje na własne kursy. Żałuję, że nie wiem jak zwiększyć zasięg tego bloga. Nie chodzi o popularność, a właśnie o pomoc techniczną dla innych. Wiem, jak tego brakuje. Frustruje się i to bardzo, ale ja jestem uparta i tak długo kombinuję, aż dotrę do celu.

      Usuń
  6. Współczuję kontuzji z palcem. A dziergasz fantastycznie. Ja też bardzo lubię. Zapraszam do siebie. Też jest dużo twórczych pomysłów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za zaproszenie. Zaraz do Ciebie pójdę.

      Usuń
    2. Hej hej dziękuję za odwiedziny. Zapraszam ponownie

      Usuń
  7. Hej hej dzięki za odwiedziny. Zapraszam ponownie

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetliki to początek mojej osiemnastoletniej miłości, noce majowe, świetlików pełne. Zauroczenie i pełnia szczęścia. Nie przetrwała ta miłość tak jak i mnogość świetlików. Teraz tylko z rzadka je widzę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.