Mogę
jednak wkleić następny post, przeniesiony z „Jaskółki”.
W piątek
17 lutego 2017 napisałam tak:
A
tymczasem ufilcowałam na mokro mój pierwszy filofilc. *** Namordowałam się jak
diabli. Gniotłam, wałkowałam, wrzątkiem traktowałam dwa razy (najpierw
ułożyłam na blasze do pieczenia), mydliłam i gniotłam… gniotłam, gniotłam.
Ramię mnie do teraz boli, ale JEST!
Jeszcze
niedoskonały, na brzegach mało ubity, niemniej dało się z niego zrobić
bransoletkę.
Myślę,
że ta metoda filcowania jest bardzo dobra do uzyskiwania małych kawałków. Na
duży nikt mnie, nawet pod lufą karabinu,
nie zmusi. Podziwiam panie, które filcują na mokro duże kilimy, szale,
chusty, poduchy, obrazy. Robią to ręcznie, ale nie tylko, bo profesjonalistki wykorzystują do tego ekstra narzędzia. Szukając informacji na temat filcowania, znalazłam stronę, na której
demonstrowano maszynę do filcowania.Na przykład na mokro takąI na sucho taką
Zwykła Janome ( za 990 złotych), która traktowana jest jak ręczna igła do filcowania- ubija, nie szyje.
Na
wycięty pasek filcu, naszyłam ozdobny element pasmanteryjny i
koraliki. Podszyłam paskiem z filcu w arkuszu. Zapięcia są w obu
bransoletkach są typowe- karabińczyki
Ta
druga jest ufilcowana na sucho. Też pierwsza próba. Zrobiłam dwa płaskie paski
i splotłam w warkocz. Potem ozdobiłam koralikami.
Potem uszyłam jeszcze jedną z gotowego filcu.
I jeszcze obie razem.
Na koniec bransoletki na jeansowych szwach od spódniczki:) Takie bzdziu- bzdziu, które dziewczynki lubią. Zrobiłam jeszcze dwie podobne, ale oczywiście, jak to u nas bywa, zaraz zostały zwinięte prawie spod igły.
***
Filofilc,
półfilc- jest to tkanina lekko lub częściowo sfilcowana, powstała w
pierwszej fazie filcowania. Włókna już ze sobą połączone, ale nie na
tyle, by tworzyć mocno zwartą tkaninę. Zaletą filofilcu jest możliwość
wycinania z niego precyzyjnych kształtów, łączenie ich z włóknami wełny i
wfilcowania w nią.
za: Joanna Góżdż: Kolorowy filc. Techniki, wskazówki, projekty. wyd. Buchmann, s. 36
Zdjęcia maszyn do filcowania z Netu







