Na Pintereście znalazłam
wykrój, ale nie znalazłam tutka, jak taki dzwonek wykonać. Niby prosto- wykroić,
zszyć, ozdobić. Problem w tym, że jest to dzwonek otwarty z dołu i trzeba było
jakoś ukryć „lewą” stronę zdobienia. Wedle wszelkich reguł szycia, należało
podszyć tę niezbyt elegancką część. W szyciu na maszynie jest to niezbyt
skomplikowane- wykrawamy z materiału taki sam wykrój na spód, jak na wierzch,
składamy prawymi stronami do siebie, przeszywamy boki, wywracamy na prawą
stronę i gotowe. Jednak nie takie numery przy dzwonkach z filcu. Tu należało
zrobić tak, by wnętrze dzwonka było także „prawą” stroną. Wykroiłam drugi taki
sam dzwonek, zszyłam, włożyłam lewą stroną do lewej strony już ozdobionej części.
Figa- wewnętrzny dzwonek wystawał o dobre pół centymetra za krawędź wierzchniego.
Gdybym przycięła ten nadmiar, obwód zmniejszyłby mi się i zabrakłoby go przy
zszywaniu z wierzchnią częścią. Przycięłam wewnętrzny dzwonek od góry, włożyłam-
jeszcze wystawał. Przycinałam tak długo, aż wewnętrzna część elegancko
wskoczyła w zewnętrzną, a brzegi były równe. Zszyłam je, dokończyłam ozdabianie
góry dzwonka i doszyłam chwosty.
Tak wygląda gotowiec- sznureczek położyłam na półce i przycisnęłam wazonem- dzwonek zwisa sobie swobodnie na regale. Wielki, tłusty filcok:)
Doszłam do wniosku, że
trzeba zrobić wykrój części spodniej taki, by brzegi dołu dzwonka były równe, a
góra kielicha krótsza i węższa. W każdym razie nie może to być drugi taki sam
dzwonek jako część wewnętrzna.
Tak wygląda spód dzwonka, czyli ta część, która mnie tak wkurzała przy montowaniu i szyciu.
Zastanawiam się również, czy do uszycia wewnętrznego
kielicha nie użyć cieńszego materiału zamiast filcu. Może dzwonek układałby się
lepiej, bo nie byłby taki puchaty i sztywny? Materiał musiałby być z tych nie strzępiących
się, by ładnie prezentował się jego brzeg, zszyty z brzegiem filcu (podgięcie
materiału mogłoby nie wyjść ładnie i zrobiłoby niepotrzebne pogrubienie linii
brzegu). A może należy po prostu użyć filcu 1 milimetrowego? Ale ten, z kolei,
jest dosyć twardy i szorstki- nie prezentuje się tak ładnie jak filc grubszy.
Boki dzwonka, ozdobione pasmanteryjnymi różyczkami i masą koralików
Góra dzwonka- nie jest taka "wygryziona, jak na zdjęciu ( pewnie jakiś cień takie użarcie spowodował)= jest równa:)
Teraz widzę, że na brzegu widać jeszcze fioletowy znikopis.
Różyczki i koraliki przyszywałam nicią monofilową. Z tą nicią to jest czasem niezła heca- a to ucieka z igły (od pewnego czasu szyję nicią podwójną i nie mam juz tego problemu), a to jedna nitka gdzieś zahaczy o koralik, a ponieważ jej nie widać, to po przyszyciu kilku koralików (drugą nitką) nagle nić się ujawnia, bo odstaje od materiału. No i co teraz? Przyszywam jeszcze raz koralik porządnie, a wystającą nić ucinam. Dlatego po przyszyciu koralika zawsze sprawdzam, czy obie nici są równe i czy gdzieś nie jest pojedyncza zahaczona. Jest to czasochłonne i mozolne, ale unikam opisanych błędów.
Chwosty zrobiłam metodą tradycyjną, nawijając wełenkę na tekturkę. To wełenka do robienia na drutach ubranek dziecięcych- jakaś "baby" w nazwie.Koraliki przy chwostach daję, by je trochę obciążyć no i dla ozdoby.
Materiały:
- kremowy filc 2 milimetrowy
- koraliki,
- wełna na chwosty,
- pasmanteryjne różyczki,
- nić monofilowa,
- nieć do zszywania elementów- ja używam podwójnej nitki muliny w kolorze materiału.
Wielkość dzwonka: wysokość- 7
centymetrów; przekątna na spodzie kielicha- 10 centymetrów.
Przyznam, że momentami
szycie tego dzwonka doprowadzało mnie do tzw. szewskiej pasji. Jak ten spód nie
chciał się dopasować, tak nie chciał. W
dodatku przycinane w nim szwy nadpruwały się i trzeba było ciągle je poprawiać.
Góra- kółeczko z filcu ozdobione koralikami też jest ciut mała. Może przy
następnym wymyślę coś innego. Taka „czapeczka” musi być, by przykryć schodzące
się na czubku dzwonka szwy. Niby są proste, niby mogło by tak zostać, ale jakoś
tak to wyglądało niedokończone.
No i teraz widzę, że na
zdjęciach szwy wyglądają byle jak, ale zapewniam Was, że w realu wcale tak to źle
nie wygląda. To tak działa zbliżenie. Podobnie jak na naszych twarzach-
patrzysz w lustro- widzisz parę zmarszczek, dasz lusterko powiększające i widzisz….
pomarszczonego upiora. Ale jak nie przybliżę, to nie pokażę detalu w pracy. Ot
i taki to paradoks.
Wykrój dzwonka