Blog o moich zmaganiach z "oporną materią" podczas tworzenia różnego rękodzieła.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Haft płaski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Haft płaski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 września 2026

Gobelin z motylem utkany na tamborku.

 

Największy problem jest z nawinięciem osnowy na koło. Na pierwszy tamborek nawinęłam dosyć gruby sznurek i to nawijanie jakoś poszło. Ale gruby sznurek tworzy na środku nieładne miejsce przecięcia się nici- jest grube. Chciałam, by ten środek był delikatniejszy, a takiego splotu (przecinanie się nici) nie da uniknąć. Wzięłam cienki sznurek woskowany, zaczęłam nawijać osnowę i zaczął się dramat. Sznurek ślizgał się po krawędziach, trudno było go trzymać palcem przy nawijaniu, bo tamborek się w rękach też ślizgał.

Wyszło na to, że trzeba wziąć jakąś szorstką nić na osnowę. Szorstka jest przędza owcza, ale bałam się, że ta, z kolei, będzie się naciągać, albo rwać. Jednak spróbowałam i udało się. Czyli wniosek jest taki- do nawijania osnowy na okrąg- tamborek lub inny, trzeba brać szorstką przędzę.

Na drugim tamborku postanowiłam utkać coś w zupełnie innym stylu niż na pierwszym. Pierwszy to była, w ogóle, próba generalna w tkaniu różnymi splotami i różną przędzą. Wyszła utkanka szalona, dynamiczna. Teraz chciałam utkać projekt bardziej spokojny.

Tak naprawdę to wzoru nie planowałam. Bardzo trudno coś zaplanować do utkania na okręgu. Mogą to być różne układy splotów z różnej przędzy, jak to zrobiłam, tkając pierwszy tamborek, ale ja chciałam coś innego.

Najpierw oplotłam środek, by nitki osnowy usztywnić. Nie podobał mi się. No to zakryłam go strzępiastym „kwiatkiem”. Jednak, co dalej? Dobra, pomyślałam sobie, zrobię tło zielone, a potem zobaczę, co na tym tle umieścić. Ostatecznie utkałam najpierw szary pas, potem melanż zielony.

Tło tkałam podwójną nitką grubej przędzy. Ponieważ odległości między nitkami osnowy zwiększają się w stronę brzegu koła oraz są podwójne, wzięłam grubą przędze, by zakryła całą osnowę. Można tkać różnej grubości przędzą- np. cienką i tkanie trwa dłużej.

Postanowiłam, że kwiatek dostanie listki, ale nie tkane a filcowane na mokro.

Poszukałam instrukcji do filcowania na mokro. Dokładnie obejrzałam- dosyć proste. Już kiedyś na mokro sfilcowałam monofilc (taki luźniejszy po sfilcowaniu) jakieś dzwonki i coś jeszcze, ale już nie pamiętam.

Najpierw przygotowałam druciki różnej długości- łodygi listków. Na takich drucikach łatwiej jest element zamocować na podłożu. 

 

Potem je owinęłam wełną do filcowania i sfilcowałam na mokro. 

 


Nie filcowałam „na twardo”, zostawiłam w postaci monofilcu- lekko sfilcowane, lekko mechate- są bardziej elastyczne i bardziej przestrzenne. Nie formowałam ich też na mokro- pozwoliłam im wyschnąć tak, jak zostały sfilcowane.

Pierwsza warstwa liści. Potem, podczas filcowania jeszcze dodałam kilka warstw.


Do wysuszenia.


 

Zabrałam się do filcowania łodygi- ułożyłam warstwy czesanki, położyłam na nich drucik, zwinęłam filc, zmoczyłam wywalcowałam i.... łodyga okazała się być zbyt grubą. No to jeszcze raz- powtórzyłam wszystkie etapy z cieńszą warstwa czesanki- tym razem chwyciło.

Nie mam doświadczenia w filcowaniu na mokro i nigdy nie wiem, ile warstw czesanki ułożyć, by uzyskać to, co chcę. Dlatego metodą prób i błędów, filcując nieraz kilka sztuk tego samego, dochodzę do wymiaru pożądanego. No cóż, trochę więcej roboty i tyle. Sfilcowane rzeczy odkładam, potem wykorzystuję do innych projektów. Nic się nie marnuje.

Tę cieńszą łodygę uformowałam na mokro, układając ją na tkanym tamborku- uformowałam jej kształt i tak dałam do suszenia.

 Po utkaniu całego tła ułożyłam łodygę, listki na nim i.... do kitu, nie podobało mi się. Ułożyłam same listki wokół kwiatka- też do kitu, czegoś mi brakowało. Zrobiłam okrąg wokół kwiatka z łodygi, położyłam listki- znowu nie to.  

Na liściach wyhaftowałam "nerwy". 

 Ale ten okrąg już nawet, nawet.... Dobra, czyli trzeba było zrobić okrąg, ale inny, bardziej płaski i węższy. Przyłożyłam pasma przędzy- chciałam je ściegiem coaching przyszyć. Jednak nie, znów nie to.

No to co? Splotłam z przędzy warkocz, przyłożyłam i nareszcie projekt nabrał wyglądu. 

  

Potem już szybko poszło. Ułożyłam listki, przymocowałam je do tła. No i znów mi czegoś brakowało. 

 

 

Poszperałam w moim „magicznym kredensie”- znalazłam motyla. Mam takich różnych drobiazgów do robienia biżuterii sporo. Motyl wpasował się w całość, jakby był od początku zaprojektowany. 


 


 

Teraz zabieram się do tkania ostatniego tamborka, a potem chyba znów utkam coś na ramie. 

Wisi obok pierwszego.


 Jest to, od początku do końca, mój autorski projekt, który układał się w głowie w trakcie wykonywania gobelinu.

Wielkość- średnica 26 centymetrów 

Materiały:

- przędza tkacka- szara, zielony melanż, zielona, czarna i czerwona (na druty 4-6),

- przędza tkacka na osnowę- cieniutka w kolorze ecru,

- czesanka do filcowania w różnych kolorach,

- drucik (taki do wiązania zbrojenia- został mi jeszcze z czasów budowy domu😁😁😁),

- motyl biżuteryjny,

- kordonek do haftowania, 

- tamborek.

 


sobota, 29 sierpnia 2026

Gobelin z haftowanym pawiem.


Od początku ten gobelin sprawiał mi kłopoty. Najpierw chciałam utkać wzór kwiatowy. Miał być nieduży. Naciągnęłam osnowę na ramkę, zrobiłam frędzle, podpięłam kartkę ze wzorem i spostrzegłam, że w osnowie ma zbyt duże "Pi"- to znaczy odstępy między nitkami- taki wzór się nie utka. Za późno zorientowałam się, że na osnowę wzięłam cienki sznurek zamiast grubszego- odstępy na ramce są co 1 centymetr. Wtedy lepiej brać na osnowę grubszy sznurek- tworzy się gęściejsza osnowa.

No dobra, to co w takim razie utkać? Mam różnej grubości przędzę, w tym taką, co co kawałek jest inna (wykorzystałam ją do tkania na tamborku). Pomyślałam, że utkam taką przędzą wzory geometryczne. Kawałek zrobiłam, wyprułam- brzydko to wyglądało, bo cienkie nitki układały się inaczej niż te grube.

Mogłam osnowę odciąć i ponownie naciągnąć grubszy sznurek, ale zrobiło mi się żal, bo frędzle mi się bardzo podobały- szkoda przędzy.

Pokombinowałam i postanowiłam najpierw utkać tło, a na gładkim gobelinie naszyć ściegiem couching drzewo. Ale ze mną jest tak, że w trakcie haftowania lub tkania pomysły się mi zmieniają.

Drzewo? Sorry, ale takich gobelinów z drzewem jest sporo. Jeszcze jeden? No nie, może coś innego? Może kwiaty? Ostatecznie padło na pawia.

Jednak paw ma być pawiem, czyli dumny, kolorowy i nietuzinkowy. Zatem przędza też ma być nietuzinkowa- no i strzeliło mi do głowy wykorzystać nić z kolorowymi nopkami do wyhaftowania tułowia ptaszora. Ale najpierw musiałam wymyślić naniesienie wzoru na tło gobelinu- to jest przędza owcza, mechata, gruba i szorstka.

Wycięłam, ze wzoru na kartce, tułów pawia, przyłożyłam go do tła, obrysowałam. Brzucho wyszło grubaśne, jak u kury nioski. Trochę mnie to zniechęciło, ale zbuntowałam się- to jest przecież mój autorski paw, dlaczego nie może być grubaśny, odrealniony. Niech już taki zostanie. Zaczęłam haftować tą nitką z nopkami. Problem w tym, że gobelin tkałam grubą podwójną przędzą i te nopki wpadały między nitki wątku, gubiły się. Co się namęczyłam, to moje, ale w sumie jestem z tego grubasa zadowolona. A poza tym, następne doświadczenie, z haftem i tkaniem gobelinów, za mną, co uważam za cenną zdobycz.


Nanoszenie wzoru ogona zrobiłam w inny sposób i teraz żałuję, że od razu na to nie wpadłam. Naniosłam wzór na cienką flizelinę, którą przyfastrygowałam do gobelinu i haftowanie poszło szybciej oraz było dokładniejsze. Flizelinę potem usunęłam.


 

A jednak, ten gruby wątek stwarzał problemy, bo nitki haftu, podczas haftowania ogona, też wpadały między nitki wątku. 

Długo zastanawiałam się, czym haftować pawia. Mulina mi nie pasowała, kordonek tym bardziej. Jedynie cienka przędza wchodziła w rachubę. Na szczęście moje zapasy przędzy są dosyć spore- znalazła się taka cieniutka i to nawet w kolorach pawich. Do tego nitka metalizowana także w pawich kolorach oraz metalizowana złota nić. Muliną wyhaftowałam jedynie nogi pawia i jego dziób. Oko zrobiłam z koralik. Koralikowa jest również korona ptaka oraz wszyłam koraliki w oka ogona.


 

Wykończyłam tradycyjnie- od dołu i od góry zrobiłam zarobienie, po zakończeniu tkania odcięłam osnowę, związałam osnowę w pęczki, przycięłam na lewej stronie nitki wątku na 1 centymetr, przeprasowałam całość przez wilgotną ściereczkę, podgięłam zarobienie, wsunęłam pod nie pęczki osnowy i przyszyłam je zwykłą nicią do gobelinu. Gobelin zawiesiłam na drewniany drążku w trzech miejscach. 


Gdybym miała jeszcze raz haftować na utkanym tle, to zrobiłabym podkład z gęściejszej osnowy i cieńszego wątku- haft pewnie lepiej byłby widoczny i lepiej by się go robiła. Pewnie i więcej detali można by wtedy nahaftować.

Pierwsza tego rodzaju praca za mną. Może będzie następna. Na razie kończę różne ufoki i czeka na mnie szycie chodniczka.

Wielkość:

  • cały 22 X 40 centymetry ( z frędzlami),

  • gobelin 22 X 23 centymetry.

Materiały:

  • sznurek 1 milimetr,

  • przędza owcza: wątek/tło,

  • przędza owcy Shetland- melanż: frędzle,

  • przędza owcy shetland – różne kolory: haft,

  • nić metalizowana żółta i kolorowa,

  • nić z kolorowymi nopkami (wyrób marki Kokonki),

  • koraliki,

  • listewka drewniana do zwieszenia,

  • mała ramka tkacka z odstępami na osnowę co 1 centymetr,

  • igły do tkania i igły do włóczki.


     

sobota, 24 stycznia 2026

Czasem słońce, czasem deszcz czyli następny pasiak utkany.

 

Wszystkie dotychczas utkane kolorowe pasiaki, tkałam włóczką, która niezbyt nadaje się do tkania gobelinów. Już pisałam, że mam takiej włóczki bardzo dużo. Dziewiarki by się ucieszyły- włóczka miękka, śliska, na drutach dobrze leży. Na drutach tak, na szydełku również, ale do tkania gobelinów się nie nadaje. To znaczy, jakbym się uparła, to pewnie jakoś by się nią tkało, ale ja nie chcę upierać się a potem męczyć. Dlatego tkam nią pasiaki- chodniczki i chcę ją, jak najszybciej, wyrobić.

Jest miękka, bardzo naciąga się, źle się ubija. Mam takiej włóczki jeszcze sporo. Zajmuje dużo miejsca, jest różnej grubości, w składzie ma mało naturalnej wełny. Równocześnie uzupełniam zapasy przędzy tkackiej, takiej, którą można tkać gobelin bez denerwowania się, że coś z powodu źle dobranego wątku, nie wyjdzie. Pozbywam się też włóczki, która ma paseczki różnokolorowe (jedna ma równej długości, inna paski różnej długości). To nie jest melanż, a nawet nie ombre. Nadaje się ona do tkania tylko wzorów geometryczny oraz pasków.

Ten pasiak ma paski na całej szerokości osnowy. Po prostu lecą sobie kolorami. Paski wyszły ładnie, dosyć równo i szybko się, w ten sposób, tkało.

Jeszcze na ramie. 

I gotowy 

Następny pasiak przyprawił mnie o ból głowy. Ponieważ nie chciałam powtarzać takich pasków, jak na poprzednim, postanowiłam podzielić szerokość osnowy na trzy części i każdą część tkać wątkiem innego koloru. Te części miały być nierównej szerokości, natomiast grubość paska miała wynosić 4 x długość (2 razy w prawo, 2 razy w lewo przez osnowę). No i wpuściłam się w maliny. Nie dość, że trzeba było ciągle zmieniać kolor przędzy, to jeszcze łączenia kolorów nie wychodziły równo, bo włóczka miała różną grubość (niektórej brałam podwójne nitki, by nierówności wyrównć).

Tu widać różną grubość włóczek i nierówności przy ich łączeniu. 

Pocieszające jest to, że brzegi moich utkanek wychodzą już równe i nie pływają. Wszystko dlatego, że biorę trzy albo cztery brzegowe nici osnowy i traktuję je jako jedną przy oplataniu wątkiem. Wątek oplatam podwójnie wokół tych czterech nitek osnowy.
 


By jakoś stabilizować tkaninę, tkałam naprzemiennie paski z tej miękkiej włóczki z paskami włóczki mniej rozciągliwej oraz włóczką tasiemkową podobną do sutaszu. I tkałam naprzemiennie paski jednego koloru z paskami z włóczki różnokolorowej. Paski kolorowe oddzielałam, od czasu do czasu, pakiem włóczki czarnej, aby się zbyt kolory nie zlewały.

Na ramie. 

 

Tu widać te nierówności przy łączeniu kolorów. Widać również źle zrobione zarobienie. Tkaczki radzą zarobienie dzielić na części, a jak podzieliłam to się rozjechało. Górne zrobiłam całe i wyszło super. Komu wierzyć?

To doświadczenie widocznie było mi potrzebne, bo doszłam do wniosku, że nie każdy sposób łączenia wychodzi ładnie. Nici w tym pasiaku  próbowałam łączyć w sposób gobelinowy i się porobiło niefajnie.

Łączenie kolorów na sposób gobelinowy.  

  Najładniej jednak wychodzi łączenie techniką przesmyku. Trzeba tylko pamiętać, by niezbyt mocno naciągać nić wątku przy styku kolorów- może zrobić się widoczny przesmyk.

O coś takiego. Naciągałam ( przy nawrocie) te nici wątku, naciągałam i porobiły się dziury. teraz mocno się pilnuje przy łączeniu kolorów i są postępy. 

 
 

Pilnowałam również kładzenia wątku z zachowaniem „górki” (nitka nie była napięta) oraz mocy ubijania- tym razem ubijałam na tyle, by się skryły nitki osnowy i tkanina była zwarta, ale nie jest ona twarda, jak wychodziło przy mocnym ubijaniu (np. w gobelinie z tulipanami).

Po utkaniu jednej trzeciej feralnego chodniczka, doszłam do wniosku, że oszaleję przy tym ciągłym zmienianiu kolorów wątku, a sam chodniczek będę tkała rok a może i dłużej. Zaczęłam tkać paski jednolitym kolorem na całej szerokości osnowy i robota od razu ruszyła do przodu, a chodnika zaczęło szybko przybywać. No, ale... no, ale .. ja zawsze coś muszę, bo inaczej znudzę się okropnie- wróciłam do tych trzech kolorystycznie części, by nawiązać do wzoru na dole chodniczka. Jakiś czas męczyłam się tak, jak na początku. A potem znów tkałam paski przez całą szerokość. I tak w bólach, przy solidnym przeklinaniu, przy „Już, już, zaraz odetnę to draństwo i trzepnę tym w kąt”, dotarłam z tkaniem do końca, czyli do pełnej wysokości ramy.

Góra pasiaka- zarobienie i łańcuszek przytrzymujący nitki osnowy. Zarobienie tkałam ostrą wełnianą przędzą, natomiast łańcuszek zrobiłam z dratwy lnianej. 

 


Chodnik nieudany, ale pójdzie na podłogę i nie będzie tych błędów tak widać. Najważniejsze, że znów ubyło mi paskudnej włóczki i robi się miejsce w koszu na owczą przędzę, odpowiednią do tkania.

 Policzyłam, ile pasiaków już utkałam. Jest ich 4, słownie cztery. Nie do wiary, a przecież zaczęłam tkać półtora roku temu. Czy ktoś jeszcze pamięta mój pierwszy utkany okrągły dywanik? Kolorowy że hej, ale lekko krzywy i z niezbyt ładnym środkiem? Za to ma super frędzle (zakładka- okrągły tkany dywanik lub zakładka tkanie)😁😁😁

No i 6 gobelinów też już utkałam („Miasto nocą” poszło do ludzi). I ciągle się uczę (jak ten poprzedni nieudany prezydent), ciągle się uczę, i popełniam błędy, i naprawiam błędy, i nadal przy tkaniu świetnie się bawię (poza małymi wyjątkami).

Te dwa ptaszory poszły na licytację WOŚP.


 

 

czwartek, 21 listopada 2024

Kilimek z ptakami w bajkowym stylu.


Na pierwszym kilimku wyhaftowałam ptaki w stylu,powiedzmy, ludowym. Więcej o nim TU

 Powiesiłam go na ścianie, między drzwiami, w holu. 

Z drugiej strony holu jest taka sama ściana. Pusta. To sobie pomyślałam, że może by tak wyhaftować kilimek na tę drugą ścianę. Założyłam, iż będzie też z ptakami, ale w innym stylu. Nie znalazłam odpowiedniego wzoru, to poskładałam go z różnych. 



 Ptaki to stylizowane pawie, dlatego dodałam do haftu błyszczącą nitkę, by podkreślić tę stylizacje oraz bajkowy charakter wzoru. Szkoda, że na zdjęciach nie widać tej nitki.

Starałam się też, by każdy ptak był w innej tonacji kolorystycznej.  

 

Chwosty zrobiłam z nici w kolorach współgrających z kolorami haftu.

Teraz w holiku wiszą dwa kilimki i ożywiają jego ściany. 

Materiały:

Tkanina- szary len.

Nici- mulina DMC podwójna i pojedyncza nitka, błyszczące nici melanż firmy Kreinik, pojedyncza nitka.

Chwosty- nici melanż,Miss Batik firmy Alize.

Kółka biżuteryjne.

Wielkość kilimka bez chwostów- 22/39 centymetrów.

Długość chwosta- 10 centymetrów.

niedziela, 17 listopada 2024

Złoty żuraw


 

Miał być do kolekcji haftów z ptakami, ale poleciał do znajomego. Złoty żuraw- spodobał mi się rysunek,  posłużył mi jako wzór do haftu.

Najtrudniejszy był dobór kolorów, bo to, co ołówkiem lub farbami łatwo kolorystycznie podkreślić, jest trudniejsze w haftowaniu. Te wszystkie cienie, półcienie, odcienie kolorów- nie mam tylu barw nici, by oddać to, co na rysunku. Trudne było również, wyhaftowanie „piórek” tak, by odznaczały się. Nie wiem, jak to napisać, ale kto haftuje, wie, o co mi chodzi.

Reszta była łatwiejsza, bo to haft płaski. 



 
Materiały:

tkanina- beżowy len z domieszką

nici- mulina DMC, podwójna nitka, złote nici  DMC Diamant 3821 

Wielkość haftu: 16x16 centymetrów

niedziela, 3 marca 2024

Gazele

 Wkopałam się w dosyć duży haft płaski i dziubię go w przerwach między pracami domowo-ogrodowymi. Tak ogrodowymi, bo ciepło się zrobiło i wywabiło mnie do prac ogrodowych. 

W styczniu wyhaftowałam gazele. Wzór powstał w oparciu o twórczość hinduską.


Materiały:

Tkanina- szary len z domieszką sztucznej nitki.

Nici- mulina DMC podwójna nitka.

Wielkość haftu- 12x8 centymetrów

sobota, 9 grudnia 2023

Haft jakobiński- ptak

Patrzę na datę ostatniego posta, nie do wiary, pół roku mnie tu nie było.

Trochę haftowałam, ale nie miałam czasu, a może weny, by te prace tu pokazać. Teraz zimą, uzupełnię blog postami z nowymi haftami.

Niedawno skończyłam haftować ptaszora. Wzór pochodzi z czasów średniowiecznych, ale haftowałam go w stylu haftu jakobińskiego, czyli różnymi ściegami, z użyciem wielu kolorów.


 

Haftowałam dokładnie według wzoru, dlatego różne elementy są nierówne (np. łodygi, czy kwiaty), bo tak mnie prowadził wzór.

To jest rysunek i nie ma on odnośnika w gotowym hafcie- ściegi i kolorystyka są moim pomysłem. Natomiast nie bardzo wiem, jaką dobrać ramkę. Musi być ona albo „neutralna”, by nie przyćmić haftu, albo bardzo bogata, by podkreślić średniowieczny jego charakter. 

Łodygi haftowałam ściegiem, którym haftowano Tapisserie de Bayeux.

Pisałam o niej TU.

Kwiaty-haft cieniowany, łańcuszek i couching stitch (prawa strona u góry- środek). Niebieskie kwiaty- ścieg dziergany, wypełnienie-
Cztery zielone kółeczka- web spider stitch.

Wszystkie elementy obszyte są ściegiem sznureczkowym.

Haftowałam na szarej bawełnie z domieszką sztucznej nitki, podwójną i pojedynczą nitką muliny DMC oraz Anchor. Zielone kółeczka haftowałam muliną DMC Etoile, podwójną nitką.
 

 

PS. Dopiero teraz zajrzałam do spamu, uwolniłam komentarze. Przepraszam, że na nie już nie odpowiem.  Jednak bardzo dziękuję za to. że tak pięknie  komentujecie moje posty:)