Blog o moich zmaganiach z "oporną materią" podczas tworzenia różnego rękodzieła.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie na maszynie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie na maszynie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 marca 2023

Poduszka z pszczołami i bzem

 Ukończyłam poduszkę haftowaną w pszczoły i bez.

Najpierw pszczoły, różnią się trochę skrzydłami.



Pszczoły i bez.



Gotowa poducha.


 Tył na zakładkę.

Niezbyt jestem zadowolona z końcowego efektu. Specjalnie kupiłam tkaninę w bzowy wzór, ale po uszyciu przodu, kolor tkaniny pod haftem okazał się zbyt kontrastowy i wygląda smutno-brudno.

Niefortunnie też umieściłam haft. Mogłam go jednak umieścić na środku. i chyba należało też wyhaftować dodatkową gałązkę bzu w kierunku pszczoły na dole

Poducha bardzo podoba się córce, której ją podarowałam, ale ja uważam ją z nietrafiony wyrób.

Materiały.

- tkanina pod haft- szary len z domieszką sztucznej nici

- tkanina na poszewkę- bawełna w kwiatowy wzór

- nici do haftu: mulina DMC podwójna nitka 

Wymiary poduchy: 40x40 centymetrów


piątek, 10 maja 2019

Pokrowiec mocno niedoskonały.

Od razu mówię- szyjąc pokrowiec, próbowałam opanować szycie na nowej wówczas maszynie, toteż należy zwracać uwagę na pomysł na pokrowiec, a nie na wykonanie, które woła o pomstę do nieba. Panie, które dużo szyją pewnie dostaną szczękościsku na widok krzywych przeszyć itp.
Wprawdzie obmierzyłam wszystkie boki maszyny i dokładnie sobie pokrowiec zaplanowałam, ale w strachu, że uszyję go za mały, dodawałam materiału i w rezultacie wyszedł za duży.
Nic to... ja się nie boję krytyki, pokazuję tutaj nawet te nieudane, wykonane przeze mnie rzeczy, pokażę i ten pokrowiec. Dla mnie najważniejsze jest, że spełnia swoje zadanie- maszyna jest zabezpieczona przed kurzem.
Jak już wspomniałam, podsuwam pomysł na wykorzystanie małych haftów oraz pozostałych po szyciu skrawków materiałów, bo mój pokrowiec jest w stylu crazy-patchwork. Oczywiście nie jest to profesjonalny crazy- patchwork, bo mnie do takich profesjonalizmów bardzo daleko. Już dawno stwierdziłam, że nie będę się zmuszała do robienia rzeczy według dokładnie określonych schematów- bo tak się to robi i tak to MUSI być. Te warstwy, pikowania, podszywania- nie bawią mnie, a raczej ograniczają do "ciągnij linię prosto i super dokładnie", a to nie jest w mojej naturze.  No jasne, powinno być starannie, ale wcale nie musi być "matematycznie". Perfekcja nie jest moją mocną stroną, a trzymanie się w "profesjonalnych" ryzach tylko mnie zniechęca.

Materiał z bocianem to chusteczka dziecięca. Na swoją kolej czekała chyba z 20 lat. Obok ptaszor haftowany krzyżykiem. Dwa inne do kolekcji, wyhaftowałam na poduszkach i podarowałam koleżance. Ten został wykorzystany tutaj. Nad bocianem mały hafcik z ptaszkami. Miał być na czymś "do niczego". Poza tym jakieś skrawki tkanin, krajki i koronki.

I druga dziecięca chusteczka, nad którą jest mały haft z pszczołą. Planowałam go do crazy patchworku z haftami, jednak nie pasował i wszyłam go w pokrowiec. Na dole część panelu z ptakami. Po bokach części innego panelu i krajka,

Krzyżykowa baletnica. Bardzo podoba mi się ta seria, ale cierpliwości do wyhaftowania całej zabrakło. Powstały dwie i obie zostały wykorzystane do uszycia pokrowca.

Tu druga baletnica, a na dole znowu część panelu- tym razem z dzieciakami.

Góra pokrowca, to lekka jaskółcza hańba. Ile razy zdejmuję pokrowiec z maszyny, tyle razy postanawiam ten otwór poprawić. Potem zapominam i cała heca się powtarza. A ponieważ tenże bubel nie kopie, nie gryzie i jeść nie woła, to tak sobie tkwi i tkwi na górze pokrowca. Mam wrażenie, że nie ja jedna mam  takie "postanowienia" i "tyły" w poprawkach.
Góra pokrowca to jeden kawałek panelu w  wymyślne kraty.
Dół pokrowca obszyłam skośną lamówką.
I to na razie tyle.