Blog o moich zmaganiach z "oporną materią" podczas tworzenia różnego rękodzieła.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 maja 2017

Grzyb

Spodobał mi się taki hafcik. Grzyb w stylu facile.
http://untoutpetitmonde.canalblog.com/archives/2011/11/09/22629975.html
Postanowiłam spróbować, czy też mi się uda wyhaftować podobnego grzyba w stylu facile.
Narysowałam, mazakiem samoznikającym, grzyba na białym płótnie.
 I powstał problem- brak odpowiedniej tasiemki na kapelusz. Francuzki mają do dyspozycji ekstra materiały do tworzenia haftów w stylu facile. W tym takie karbowane tasiemki, jak widać na zdjęciu u samej góry. U nas takiej nie uświadczysz, ale mam marszczoną wstążeczkę na gumce. Przyłożyłam. spasowała.
Przyszyłam dwie warstwy pilnując, by gumka się nie naciągała.
Tak wygląda kapelusz grzyba z góry.
Resztę kapelusza postanowiłam wyhaftować pętelkami francuskimi, nicią perłową 5 wielokolorową.
Perłówka firmy Anchor ma bardzo ładny połysk i dobrze się nią haftuje.
Potem wyhaftowałam ściegiem Lazy Dazy spód kapelusza muliną Ariadny
Najpierw wyhaftowałam obrys nóżki grzyba, potem prostymi ściegami środek. Użyłam różnokolorowych nici, czasem niezbyt pasujących do siebie. Jednak w stylu facile bardzo często miesza się różne kolory.
Dół wyhaftowałam wstążeczką, na którą naszyłam pojedyncze ściegi. To również charakterystyczny dla facile sposób haftowania.
Na koniec wyhaftowałam trochę zieleninki wokół nóżki grzyba i poprawiłam -dohaftowałam trochę kapelusza, bo coś mi z proporcjami nie wychodziło.

Tak się prezentuje mój grzyb w stylu facile. Dalej coś nie gra z tym kapeluszem. Myślę, że coś źle zrobiłam ze spodem. Chyba powinien być bardziej płaski.
Na razie haft lezy w pudełku i czeka na pomysł.






sobota, 6 maja 2017

W stylu facile



W zasadzie to nie wiem, jak naprawdę ten styl się nazywa. Ja go nazwałam na własny użytek „bohemian” lub „gypsy”, bo ma w sobie coś z cyganerii- bogatą gamę kolorystyczną, dużo drobnych elementów, jakiś rodzaj przeładowania, nasycenia, artystyczny nieład, i mnóstwo fantazji w doborze materiałów z jakich stworzona jest rzecz w tym stylu. Wszystko to można znaleźć w taborze cygańskim.
 Rękodzieło w tym stylu  znalazłam głównie na francuskich blogach. Prym tam wiodą dwie artystki: Cecile Frankonie http://www.facilececile.com/ oraz Lea Stansal http://www.leastansal.com/carnets-brodes-de-lamitie/, które skupiają wokół siebie inne panie specjalizujące się w facile.
Określają ten sposób tworzenia  słowem facile, co oznacza łatwy, przystępny, łatwe do zrobienia, a facile effect- tani efekt. I faktycznie, tworzą one różne rzeczy, ozdabiając je dosłownie wszystkim, co jest pod ręką i nadaje się do haftowania. Mało tego, prowadzą własne sklepy, w których można kupić mnóstwo różnorodnych tasiemek, koralików i innych materiałów, zgromadzonych pod kątem tworzenia w tym stylu oraz ich wytwory rękodzielnicze.
Samo facile to swoiste kolaże np.
Kwiaty są ze specjalnej tasiemki, brzeg z tasiemki tiulowej, a listki z tasiemki, która u nas nazywa się lasetą- chyba, bo tego się domyślam, patrząc na hafty i oferty sklepów francuskich (pasmanteryjnych).





Bardzo mi się ten styl podoba, ale nie jest tak prosto coś w nim zrobić, jak wskazuje nazwa. Przynajmniej ja natrafiam na różne utrudnienia. Po pierwsze, u nas jest kompletny brak takich materiałów do tworzenia, jakie mają do dyspozycji Francuzki, Angielki i inne panie na Zachodzie, tworzące w stylu facile, a po drugie, wbrew pozorom łatwości wykonania, jak sugeruje nazwa, to styl ten posiada pewne reguły tworzenia i oczywiście pewnie każda z artystek stosuje własne kruczki, o których ja się nigdy nie dowiem. Dodatkowym utrudnieniem dla mnie jest język francuski. Translator też nie pomaga, bo wymyśla tak różne słowne kombinacje, że nim dobrnę do końca tekstu, jestem spłakana ze śmiechu. W rezultacie tłumaczenia tekstu z francuskiego na polski, jak byłam „ciemna’ na początku czytania, tak jestem „ciemna”, w kwestii haftowania w stylu facile, na końcu czytania. Pozostaje mi tylko bacznie przyglądać się francuskim wytworom, analizować je i korzystać z tutoriali, które są zamieszczone na blogach. Jest też cały zestaw filmików instruktażowych http://www.dailymotion.com/facilececile, który jest dla mnie nierzadko ratunkiem przed załamką.
Do mojego facile wykorzystuję tasiemki, włóczki, koraliki i inne materiały, jednak przyznam, że nawet głupiego miękkiego tiulu bawełnianego w polskich sklepach internetowych nie kupisz, a kwiaty w tej technice są często haftowane tiulem (pewnie tasiemkami tiulowymi), co daje fajny efekt. Nie kupisz też innych tasiemek np. z pikotkami, falbanką, czy też z „kosmatym’ brzegiem, które w haftach facile dają efekt trójwymiarowości, poza tradycyjnymi wstążkami szyfonowymi lub atłasowymi i pasmanterią dekoracyjną (ze złoceniami, sreberkiem i innymi ozdóbkami, które niezbyt do facile się nadaje). U nas, oprócz muliny i kordonku w trzech numeracjach oraz wełny gobelinowej, nie kupisz innych nici do haftowania (są jeszcze metalizowane i to wszystko). Po przeszukaniu pół Internetu, znalazłam wreszcie sklep z lasetą (aż 16 kolorów, ale nie ma żółtego, pomarańczowego i wielu innych), którą na zachodzie haftuje się na dzień dobry, a która to daje efekt wypukłości w hafcie płaskim. O kolorystyce też można by mocno pomarudzić. Wiele polskich rękodzielniczek samodzielnie farbuje wełnę, czy nici do haftowania. Nie mam na to czasu, chociaż może jednak się przełamię, bo  czasem aż się prosi o coś innego, niż to, co posiadam (mam mnóstwo różnokolorowej muliny oraz kordonku, a jednak….). Można by wymieniać mizerię materiałową, nie chcę jednak zanudzać, by nie wyszło jak w przysłowiu o baletnicy i rąbku spódnicy. Nie o to chodzi, bo co u nas w sklepach jest dostępne, a co nie, to prawie każda rękodzielniczka wie.  Po prostu zmagam się z oporną materią i kombinuję, jak mogę, by efekt był dobry. Może dlatego, między innymi, każdy swój wyrób prawie kocham miłością nieziemską, bo wiem, ile czasem nerwów oraz mozołu kosztuje mnie jego wykonanie. A niby rzeczy takie proste.
Pierwszą rzecz, jaką zrobiłam w stylu facile to poducha. Już ją kiedyś pokazałam na innym blogu.
Teraz postanowiłam zrobić sobie w tym stylu okładkę na zeszyt. Pierwsza część wygląda tak.
I pierwszy haft w stylu facile
     Wykorzystałam

- główny podkład- okładka- aksamit ciemnooliwkowy w czarne cętki .
- ptak- fragment panelu do patchworku
- liście- aplikacje z weluru,
- kwiaty- aplikacje z filcu
- główne łodygi- wełna melanż
- pętelkowy brzeg- kawałki włóczki fantazyjnej z malutkimi cekinami
- nici do haftowania: - mulina Ariadna,
                                  - mulina Anchor Multicolor 1304
To jest wełna, którą wykorzystałam zamiast ekstra wstążki z pikotkami lub innej strzępiastej, a których u nas za Chiny nie kupisz. Odcięłam te kawałki, które tworzą pętelki i przyszyłam  na górze haftu.
Jeszcze trochę w tym stylu




Wystawa prac w stylu facile