W zasadzie to nie wiem, jak
naprawdę ten styl się nazywa. Ja go nazwałam na własny użytek „bohemian” lub
„gypsy”, bo ma w sobie coś z cyganerii- bogatą gamę kolorystyczną, dużo drobnych elementów, jakiś rodzaj przeładowania, nasycenia, artystyczny nieład, i mnóstwo fantazji w doborze materiałów z jakich stworzona jest rzecz w tym stylu. Wszystko to można znaleźć w taborze cygańskim.
Określają ten sposób
tworzenia słowem facile, co oznacza
łatwy, przystępny, łatwe do zrobienia, a facile effect- tani
efekt. I faktycznie, tworzą one różne rzeczy, ozdabiając je dosłownie
wszystkim, co jest pod ręką i nadaje się do haftowania. Mało tego, prowadzą
własne sklepy, w których można kupić mnóstwo różnorodnych tasiemek, koralików i
innych materiałów, zgromadzonych pod kątem tworzenia w tym stylu oraz ich
wytwory rękodzielnicze.
Samo facile to swoiste
kolaże np.
Kwiaty są ze specjalnej tasiemki, brzeg z tasiemki tiulowej, a listki z tasiemki, która u nas nazywa się lasetą- chyba, bo tego się domyślam, patrząc na hafty i oferty sklepów francuskich (pasmanteryjnych).




Bardzo mi się ten styl podoba,
ale nie jest tak prosto coś w nim zrobić,
jak wskazuje nazwa. Przynajmniej ja natrafiam na różne utrudnienia. Po pierwsze, u nas jest kompletny brak takich materiałów do
tworzenia, jakie mają do dyspozycji Francuzki, Angielki i inne panie na
Zachodzie, tworzące w stylu facile, a po drugie, wbrew pozorom łatwości wykonania, jak sugeruje nazwa, to styl ten posiada pewne reguły tworzenia i
oczywiście pewnie każda z artystek stosuje własne kruczki, o których ja się
nigdy nie dowiem. Dodatkowym utrudnieniem dla mnie jest język francuski. Translator
też nie pomaga, bo wymyśla tak różne słowne kombinacje, że nim dobrnę do końca
tekstu, jestem spłakana ze śmiechu. W rezultacie tłumaczenia tekstu z
francuskiego na polski, jak byłam „ciemna’ na początku czytania, tak jestem
„ciemna”, w kwestii haftowania w stylu facile, na końcu czytania. Pozostaje mi
tylko bacznie przyglądać się francuskim wytworom, analizować je i korzystać z
tutoriali, które są zamieszczone na blogach. Jest też cały zestaw filmików
instruktażowych http://www.dailymotion.com/facilececile,
który jest dla mnie nierzadko ratunkiem przed załamką.
Do mojego facile
wykorzystuję tasiemki, włóczki, koraliki i inne materiały, jednak przyznam, że
nawet głupiego miękkiego tiulu bawełnianego w polskich sklepach internetowych
nie kupisz, a kwiaty w tej technice są często haftowane tiulem (pewnie
tasiemkami tiulowymi), co daje fajny efekt. Nie kupisz też innych tasiemek np.
z pikotkami, falbanką, czy też z „kosmatym’ brzegiem, które w haftach facile
dają efekt trójwymiarowości, poza tradycyjnymi wstążkami szyfonowymi lub atłasowymi
i pasmanterią dekoracyjną (ze złoceniami, sreberkiem i innymi ozdóbkami, które
niezbyt do facile się nadaje). U nas, oprócz muliny i kordonku w trzech
numeracjach oraz wełny gobelinowej, nie kupisz innych nici do haftowania (są
jeszcze metalizowane i to wszystko). Po przeszukaniu pół Internetu, znalazłam
wreszcie sklep z lasetą (aż 16 kolorów, ale nie ma żółtego, pomarańczowego i
wielu innych), którą na zachodzie haftuje się na dzień dobry, a która to daje
efekt wypukłości w hafcie płaskim. O kolorystyce też można by mocno pomarudzić.
Wiele polskich rękodzielniczek samodzielnie farbuje wełnę, czy nici do
haftowania. Nie mam na to czasu, chociaż może jednak się przełamię, bo czasem aż się prosi o coś innego, niż to, co
posiadam (mam mnóstwo różnokolorowej muliny oraz kordonku, a jednak….). Można
by wymieniać mizerię materiałową, nie chcę jednak zanudzać, by nie wyszło jak w
przysłowiu o baletnicy i rąbku spódnicy. Nie o to chodzi, bo co u nas w
sklepach jest dostępne, a co nie, to prawie każda rękodzielniczka wie. Po prostu zmagam się z oporną materią i
kombinuję, jak mogę, by efekt był dobry. Może dlatego, między innymi, każdy
swój wyrób prawie kocham miłością nieziemską, bo wiem, ile czasem nerwów oraz
mozołu kosztuje mnie jego wykonanie. A niby rzeczy takie proste.
Pierwszą rzecz, jaką
zrobiłam w stylu facile to poducha. Już ją kiedyś pokazałam na innym blogu.
Teraz postanowiłam zrobić
sobie w tym stylu okładkę na zeszyt. Pierwsza część wygląda tak.
I pierwszy haft w stylu facile
Wykorzystałam
- główny podkład- okładka- aksamit ciemnooliwkowy w czarne cętki .
- ptak- fragment panelu do patchworku
- liście- aplikacje z weluru,
- kwiaty- aplikacje z filcu
- główne łodygi- wełna melanż
- pętelkowy brzeg- kawałki włóczki fantazyjnej z malutkimi cekinami
- nici do haftowania: - mulina Ariadna,
- mulina Anchor Multicolor 1304
To jest wełna, którą wykorzystałam zamiast ekstra wstążki z pikotkami lub innej strzępiastej, a których u nas za Chiny nie kupisz. Odcięłam te kawałki, które tworzą pętelki i przyszyłam na górze haftu.
Jeszcze trochę w tym stylu
Wystawa prac w stylu facile