Zniesmaczona sama sobą i moim wyobrażeniem o włóczkach w tkaniu, widząca, że tej złej włóczki, nawet przy tkaniu pasemkami dywanika nie ubywa, kupiłam krosno dziewiarskie tzw. Loom. Kiedyś się już do niego przymierzałam, jednak po obejrzeniu filmików- instrukcji, dotyczących pracy na nim, zrezygnowałam. Pomyślałam sobie, że druty i szydełko jednak prostsze. Ale ja nie lubię i drutów i szydełka. Potrafię na nich robić podstawowe ściegi. Na drutach potrafię wrabiać wzory, ale do obu narzędzi nie pałam miłością.
Musiałam znaleźć coś, co ułatwi mi dosyć szybkie pozbycie się niewygodnej włoczki, która blokuje miejsce w koszach dla przędzy do tkania.
Ostatnio kupiłam długie (40 cm) krosno dziewiarskie. Na razie proste, ale chyba skuszę się te na okrągłe. W jednym przestrzeliłam- na tym krośnie słabo pracuje się z cienką włóczką, ale ta wiedza przyszła, kiedy już krosno było w domu. Na krośnie dziewiarskim najlepiej pracuje się grubą włóczką- na druty od 6 wyżej. Wygrzebałam trzy motki grubaśnej włóczki i robota leci. Bardzo szybko przybywa tkaniny. Jak się już załapie, o co biega z tym nawijaniem na kołki i zrzucaniem oczek, to praca na krośnie jest samą przyjemnością. I w dodatku tkaniny przybywa w kosmicznym tempie. Ja mam dosyć prosty wzór, ale tych wzorów jest sporo. Na takim krośnie można tkać i szale, i swetry, kocyki, chusty itp. Na okrągłym, z kolei, tka się skarpetki, kominy, getry czapki itp.
Pierwsze kroki.
Kilka uwag technicznych, które już zdążyłam podłapać- dotyczy to tego wzoru, którym tkam.
tkamy włóczkami grubszymi,
nić nawijamy na kołki dosyć luźno, jak mocno naprężymy, nie damy rady przerzucać oczek przez łebki krosna,
nawijamy na kołki tak, by włóczka krzyżowała się przed kołkiem od strony środkowej krosna,
po nawinięciu całości (na kołki z obu stron) zawijamy sobie dosyć mocno koniec włóczki na dodatkowe kołki boczne- nie przeszkadza oraz nie ucieka podczas zrzucania oczek,
po zrzuceniu oczek (na kołku dolne nici przewlekamy nad górne przez kołek), lekko dociskamy włóczkę przy każdym kołku w dół- robimy miejsce na następną nić, która powinna iść pod łebkiem kołka. Jak sobie ją nawiniemy poniżej tej, która jest już na kołku, nie damy tej pierwszej nad nią przerzucić przez kołek,
podczas przerzucania oczek, haczyk trzymam zawsze końcem do dołu listwy, wtedy nie haczę górnej nici przy przerzucaniu dolnej,
na pierwszym i ostatnim kołku (na przeciwległych końcach) co drugie nawijanie, jest tylko jedna nitka- nie ma tam nici dolnej). Jak zaczynamy na górze po lewej tronie i kończymy na dole po prawej stronie, to raz jeden, raz drugi, mają tylko jedną nitkę- tworzy się brzegowy łańcuszek.
Pierwsze nawijania. Obok krosna leży specjalny haczyk. Bez niego trudno tkać na takim krośnie.
Taką włóczką tkam.
Utkany kawałekNo to na razie tyle.-




Kurczaczki, fajnie wygląda to krosno, kto wie, może i ja się skuszę i nauczę!
OdpowiedzUsuńSama jestem zdziwiona, jak szybko robota leci. Są jeszcze dłuższe i są krótsze. I obręcze w 4 rozmiarach- dzierga się czapki. Muszę znaleźć instrukcję jak na taki prostym robić swetry- chodzi mi o podkroje pod szyję, bo reszta może być prosta
UsuńNa kołkach nieco innych moja mama szydełkowała, ale trzymała ustrojstwo pionowo.
OdpowiedzUsuńObejrzałam filmik i jednak to inna zupełnie technika...
Są pionowe kołki, pojedyncze, grube. Widziałam jak powstają na nich koce. Szydełka tam nie widziałam. Tutaj też nie ma szydełka, jest specjalny haczyk.
UsuńWygląda mi to tak skomplikowanie, a jednocześnie tak magicznie. Jakby patrze na krosno, te wszystkie wywijasy, a pod spodem mamy wzór. Super Ci idzie, aż człowiekowi chce się spróbować. Pozdrawiam i dziękuję za bycie, za dodawanie mi radości. Dobrych dni. :*****
OdpowiedzUsuńNie ma przy tym wzorze większej filozofii. Jak raz załapiesz, to potem szybko idzie. Są bardziej skomplikowane wzory, ale najpierw opanuję ten. Dzięki z dobre, ciepłe słowa. Tobie wszystkiego najlepszego w nowym roku.
Usuń