Tydzień temu uszkodziłam kciuk lewej ręki. Skończyło się na szyciu i szpili podtrzymującej (wbitej w opuszek). Nie boli, ale mam trudności przy robótkach.
Tkanie idzie słabo, jednak dzierganie na krośnie nawet nieźle wychodzi. Pisanie na kompie również, dlatego wklejam post o technicznych sprawach, dotyczących dziergania na krośnie.
Kiedy kończyłam poprzednie elementy kocyka (udziergane paski), trzeba było odpowiednio łapać oczka- tak jak przy dzierganiu na drutach kończy się brzeg element robótki. Nie popatrzyłam dokładnie, z której strony zaczynamy dzierganie oczek kończących i popłynęłam. Zrzuciłam wszystkie oczka, jak należy, doszłam do końca i zostało mi oczko luźne. W poprzednich dwóch pasach to się to nie zdarzyło. No i co teraz z nim zrobić? Moja wina, bo film pokazuje odkąd zaczynać, ale uznałam, że nie ma znaczenia, od której strony zacząć zrzucanie oczek. A jednak ma.
Przyszyłam je dodatkową nitką do dzianiny- błędu nie widać, ale niesmak został. Znowu Jakółka poleciała na skróty, zamiast dokładnie wszystko sprawdzić.
Jeszcze raz tak, jak na filmie.
Kończąc dzierganie, zaczynamy zrzucać oczka od tej strony, gdzie zostało jedno oczko na kołku (od niego zaczynamy), a na przeciwległym końcu krosna mamy nić od motka. Wtedy jak zrzucimy wszystkie oczka, nić przewlekamy przez ostatnie oczko i zaciskamy. Nic nam się nie spruje.
Tu już końcowe oczka.
Przy zakończaniu ważne jest, by oczko, które podbieramy od dołu przesunąć przez środek górnego oczka. Dolne oczko musi znaleźć się w tym górnym. Wtedy dolne oczko przeciągamy i zawieszamy na nowym kołku i znów dolne oczko musi się przesunąć przez górne od środka (podbieramy je od dołu przy krawędzi kołka). To tak jak przy robótce drutami. Oczko górne musi zawisnąć na oczku dolnym w przeciwnym razie ono się spruje.
Oczko, które mamy na igle, narzucamy na następny kołek (przeciwległy).
![]() |
I tak do końca- zostanie nam jedno oczko na igle oraz nić z motka. Odcinamy nić z motka i przewlekamy przez oczkoZaciskamy, możemy zrobić dodatkowo supełek. Za każdym razem, kiedy kończymy lub łączymy nici (kolory), należy zostawić dłuższą nić, by ją potem wpleść w tkaninę (chowamy końcówki)
I dygresja. Na polskich blogach tkackich, mało jest wskazówek dotyczących detali. Więcej znajduję na blogach zagranicznych. A na polskich blogach informacji, o niuansach w dzierganiu na krośnie dziewiarskim, nie ma ich w ogóle. Pomijam już fakt, że takich blogów jest mało i głównie dotyczą dziergania na obręczy. Owszem, jest mnóstwo filmów na YT, jednak w j. angielskim i nie zawsze dobrze widać, jak sobie radzić z trudnościami. Polskich jest tylko parę.
Dlatego znowu sama musiałam sobie radzić, w jaki sposób zakończyć to wystające oczko.
Ja tego nie rozumiem- panie na zagranicznych blogach też organizują kursy płatne, warsztaty, a mimo to dzielą się swoją obszerną widzą na swoich blogach. Pokazują dokładnie jak co zrobić, są zdjęcia, czasem filmik. Na polskich? Zapomnij. A przecież kogo stać, to i tak kupi kurs, bo wtedy instruktor podchodzi indywidualnie do ucznia i nauka jest łatwiejsza.
I wracam do "potknięcia" przy kończeniu.
Jeżeli kończymy z drugiej strony, tak, jak mi się przytrafiło, zostaje nam oczko i wplatamy je szydełkiem w resztę dzianiny tak, by się nie spruło. Możemy również przewlec przez nie nić i tę nić wpleść w dzianinę. Można również oczko zszyć. Wszystko można, ale najlepiej pilnować porządku dziergania i kończenia.
I jeszcze jedna techniczna uwaga, dotycząca dziergania.
Przy nawijaniu kolejnego rzędu dobrze jest przypilnować sobie, by to górne oczko było rzeczywiście nad dolnym, a nie pod, bo potem są trudności z podbieraniem dolnego czka. Dlatego należy po nawinięciu dolnego rzędu oczek, docisnąć je do listwy, a górne zaplatać pod łepkiem kołka. To jest ułatwienie pracy, chociaż trwa ona trochę dłużej.
Teraz dziergam drugi dywanik z pasów. Zostało mi jeszcze sporo włóczki, to ją wykorzystuję. Tym razem nawijam oczka na każdy słupek (poprzedni włóczkę nawijałam na co drugi słupek).
Dzianina jest piękna- równa, puszysta, miękka.
Jeden kolor- jeden motek I tu zdziwienie- elementy nie są równej wielkości, a motki mają tę samą gramaturę, nic te samą grubość, splot jest równy, ta sama nazwa, ten sam producent. Elementy oliwkowy i ciemny fiolet ( po prawej stronie) wyraźnie są mniejsze od pozostałych.
Miałam w planach uzupełniać haft na bluzce, ale wyszło, jak wyszło. Wkurzona jestem.
W tym tygodniu kontrola i ewentualne wyjęcie szwów, a potem jeszcze 3 tygodnie w usztywnieniu.













































