Blog o moich zmaganiach z "oporną materią" podczas tworzenia różnego rękodzieła.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą materiały do rękodzieła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą materiały do rękodzieła. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 sierpnia 2025

Gobelin z ptakami czyli wielka porażka

 

Zapytała mnie Elżusia, czy kiedyś utkam ptaszora. Otóż utkałam nie tylko jednego, ale trzy ptaszory na jednym gobelinie.

Ten gobelin to wielka moja porażka. 

Po kolei.

Wzięłam wąską ramkę z wcięciami, naciągnęłam osnowę z nici lnianych (2 mm)- osnowa zatem dosyć rzadka. Jak rzadka osnowa, to trzeba tkać wątkiem o grubszej nici. Wzięłam to pod uwagę i włóczka, którą tkałam była średniej grubości. Tkałam włóczkami o prawie tej samej miękkości, ale przy tego typu osnowie, okazały się za miękkie. Jednak największym błędem był zastosowanie włóczki, która stanowiła tło. Miękka, naciągająca się i lejąca po osnowie. Wiedziałam już, że taka włóczka jest przy tkaniu do kitu. No ale... Jaskółka musi „przegwałcić” ogólnie przyjęte zasady i przekombinowałam. A taka była śliczna- „amerykańska" i nie chciałam z niej zrezygnować, tkałam na zasadzie „jakoś to będzie”. Jednak „nie było” - gobelin pofalował się na brzegach. 

Góra gobelinu i fala na bokach. 

Ptak środkowy.
Pierwszy utkany- po nim miałam ochotę całym tkaniem ptaszorów  trzasnąć i pozostać tylko przy tym jednym. A potem to samo było po utkaniu drugiego- miałam serdecznie dosyć zmagania się z tą miękką włóczką oraz kombinowania z kształtem ptaków.

Dodatkowym błędem (?), zaniedbaniem (?), a może jeszcze nie wiedziałam wtedy, że dobrze jest na brzegach dać trzy nitki osnowy i wokół niech tkać brzeg, podwójnie te trzy nitki owijając?  Jedna brzegowa nitka osnowy i miękki wątek „zrobiły swoje”- brzeg pływa, raz gobelin jest szerszy, w innym miejscu, węższy. 

 Wzór znalazłam na Pintereście- to pojedyncze wzory ptaków do haftu, Ułożyłam je pionowo tak, by kolejny ptak miał dziób w inną stronę. Kolory dobierałam sama, mając na uwadze kolory na oryginalnym wzorze. Tak było na początku, a później poleciałam swoimi kolorkami. Niektóre elementy są tkane włóczką melanżową, by nie było nudno. 

Nie tkałam już tych białych obwódek oczu- było to ponad moją cierpliwość i umiejętności na tym etapie tkania..

Zamiast śliczniusich, ptaszorków, wyszły Hungry Birds.

 Wzór zrobiłam „pod szerokość osnowy”- myśląc, że jak szeroka osnowa, to ptaki muszą być wielkie. No i dobrze, ale przy takiej szerokiej i grubej osnowie nie wychodzą zaokrąglenia „boczne”. Te dolne tak (brzuch ptaka nad łapkami, góra łebka) te boczne nie (np. zaokrąglenie szyi).

Inne elementy ptaków też modyfikowałam (skrzydełka, ogonki), by zachować ich proporcje, ale tu chyba wyszło to nieźle.

Nogi wyhaftowałam czarną muliną, a oczy stworzyłam z koralików i cekinów.

 



Wykończenie tradycyjne- zdjęcie z ramy, związanie nitek osnowy, przystrzyżenie nitek wątku na lewej stronie, przyszycie zarobienia i przyszycie nitek osnowy na lewej stronie, dorobienie frędzli,  przymocowanie gobelinu do drążka.

Przyszyłam pęczki związanej osnowy, nie kryjąc ich pod zarobieniem. Ładniej wygląda lewa strona, kiedy się je schowa pod zarobieniem. Nie wszystko z wykończeniem jest jeszcze u mnie z automatu.

Gotowiec. 

Wielkość: 39 centymetrów bez zarobienia z dwóch stron, 49 centymetrów z frędzlami i 19 centymetrów szerokości.

Spróbuję jeszcze te falujące brzegi podszyć sztywna taśmą- może uda się je choć trochę ustabilizować.
  

Wskazówki- jeżeli mamy większe elementy wzoru to przy szerokiej osnowie, a myślę, że przy węższej (rama z gwozdkami) nie używać miękkiej włóczki, albo wzmocnić (usztywnić ją) dodatkową nitką np. bawełnianą, albo inną, która się nie naciąga.

Unikać włóczek z wełną alpaki- na moim gobelinie tło- strasznie miękka i naciąga się bardzo. 

Wszystkie włóczki z niskim procentem wełny, czyli mniej niż połowa w składzie przędzy, są miękkie i ciągliwe. Do tkania nadaje się włóczka o minimum 75% wełny naturalnej (ale nie alpaki). Może to być merynos, lepszy jest szetland, a najlepsza nasza wełna owcza- szorstka (z włoskami, gryząca). Oczywiście wytrawne tkaczki poradzą sobie z przędzą każdego rodzaju, ale takie zielone jak ja, mogą się mocno naciąć, wkurzać i zniechęcić, kiedy źle dobiorą nici do wątku.

Dlatego, kiedy teraz kupuję przędzę, to sprawdzam skład i czy nitka ma "włoski".  I coraz mniej się nacinam.

O włóczkach, przędzy do tkania będę jeszcze pisała przy okazji przedstawiania kolejnych utkanków. Cały czas mam w głowie zdanie, jakie przeczytałam na którymś z blogów tkackich: „Tkać można wszystkim”. Owszem, tkać można wszystkim, ale nie wszystko. Otóż gobelinów, a w dodatku gobelinów z drobnymi elementami we wzorze nie można tkać wszystkim. Nie można tkać wszystkim gobelinów z szeroką osnową (rama z wcięciami) i o wzorze z zaokrągleniami oraz drobnymi elementami. To chyba potrafią tkaczki, które skończyły szkoły, kursy tkania oraz z dużym doświadczeniem. Ktoś taki, jak ja- samouk, niech raczej nie idzie drogą: ”Tkać można wszystkim”.

wtorek, 21 stycznia 2025

Pasiak oraz rzecz o przędzy (włóczkach) do tkania (tkanie cz. 7)

Utkałam kolejną część do parawanu na taras. Jest to pasiak, bo nie wiem, jak taki utkanek nazwać. Nie jest to typowy kilimek (nie jest dwustronny) i nie jest to typowy gobelin (nie ma wzoru). Wykorzystałam całą włóczkę typu sznureczek, tasiemka i tę najgrubszą. Z zapasów włóczkowych została mi tzw. trawka w różnych kolorach. Na razie czeka, może wpadnie mi jakiś pomysł do głowy, co z nią zrobić. Nie próbowałam nią tkać, bo jest strasznie cieniutka, trzeba było by składać kilka nitek razem, by dojść do potrzebnej grubości. No nic, niech czeka.

Pasiak jest w tonacji żółto- brązowo- czarnej z różowymi akcentami (resztka cieniowanej włóczki boucle).


Zdjęcie zrobiłam, kiedy wisiał jeszcze na ramie, ale kawałek osnowy już odcięłam i prawa górna strona zwisła smętnie.

Zanim napiszę o zaletach i wadach włóczek do tkania, jeszcze raz podkreślę- nie jestem alfą i omegą w tkaniu, nie dorównam dyplomowanym tkaczkom, ani instruktorkom tkania, jestem samoukiem, sama dochodzę to różnych wniosków, tkając gobeliny i inne utkanki. Dzielę się z wami tym, co przemyślałam, co „przepuściłam przez palce” podczas tkania. Z moich uwag i wniosków można skorzystać, można też samemu przechodzić przez początki tkania i swoje wnioski (być może inne) wysnuwać.

To, co zauważyłam, tkając różnymi włóczkami, czyli o doborze włóczek w tkaniu rzecz będzie. 

  Uwagi oparłam o własne doświadczenia, można z nich skorzystać, można samemu dojść do innych wniosków i tkać według siebie.

1.    Teoretycznie można tkać wszystkim, co się do tkania nadaje- włóczkami, przędzą dedykowaną tkaniu, tasiemkami z tkaniny, zwiniętymi rulonikami czy paskami papieru, a nawet trawą lub patyczkami. Tkamy tym, co sobie w projekcie zaplanujemy. Nie tkałam innymi wątkami niż tymi z przędzy i włóczki, i nie mam zamiaru innymi tkać. Nie interesuje mnie kilimek tkany lnem i trawą. Skupiam się na gobelinach, dlatego nie mam doświadczenia z innymi rodzajami wątku.

2.    Dobieramy wątek do projektu- jeżeli zakładamy, że gobelin będzie miał różnorodną fakturę, bierzemy przędzę o różnej grubości, o różnej fakturze.

3.    Generalna zasada podczas tkania wątkiem z przędzy lub włóczki przy założenie, że gobelin będzie miał równą fakturę (według mnie, chodzi o gładkość „powierzchni”)- włóczki używane jako wątek powinny być tej samej grubości.

4.    Druga generalna zasada- im gęściejsza osnowa, tym wątek cieńszy: osnowa 8 nitek na 1 centymetr- wątek średnia lub cieńsza nitka wątku. Osnowa 4 nitki na 1 centymetr- nitki wątku średnie lub ciut grubsze. Osnowa 2 nitki na 1 centymetr- wątek- tasiemki i grube włóczki itp.

5.    Jeżeli decydujemy się tkać biżuterię (na kartonie zaznaczamy bardzo gęsto szpilkami zaczepienie osnowy- osnowa cieniutka- kordonek- nitki wątku też tkamy kordonkiem). Znalazłam wzory i zaintrygowała mnie taka biżuteria. jej wykonanie nie powinno być zbyt trudne- przynajmniej te łatwiejsze wzory na początek.




 

Zdjęcia z Pinterestu

6.    Najlepiej tka się przędzą lub włóczką średniej grubości- jeżeli decydujemy się zastosować włóczkę cieniutką, musimy dobierać wielokrotność nitek, aż dojdziemy do grubości średniej nitki.  Ja, na razie, miałam dobraną nitkę podwójną, cieńszych włóczek nie brałam pod uwagę.

Na razie tkam na ramie o rozstawie szczelin co 1 centymetr, gdzie osnowa jest 4 nitkowa na 1 centymetr- do tkania biorę wątek- włóczkę, przędzę- grubość trzynitkowa. Natomiast na osnowę biorę dratwę szarą (0,8mm) oraz dratwę białą (jest delikatniejsza i ciut grubsza 1 mm albo 2 mm).  Do tego odnoszę swoje uwagi na temat doboru włóczek na wątek.

 

Włóczki- to, co dobre

1.    Najlepsza do tkania kilimów jest przędza 100% wełny owczej- jest ona szorstka, dobrze się ubija, najczęściej jest średniej grubości (trzynitkowa), nie naciąga się, nie ślizga się po osnowie. W sklepach jest to przędza dedykowana tkaniu. Cena takiego motka jest przeciętna (około 20 zeta) i wybór kolorów coraz większy, ale jest ona matowa i brak odcieni poszczególnych kolorów.

2.    Można tkać włóczkami, które mają wysoki procent wełny owczej lub merynosa, ze sztucznymi dodatkami. Jednak nacięłam się na taka włóczkę parę razy- 70% wełny, 30% dodatku, a włóczka miękka, lejąca, naciągająca się.

Włóczki, jakimi do tej pory najlepiej mi się tkało:

- przędza 100% wełny owczej, dedykowana tkaniu (trzynitkowa). Świetnie układa się na osnowie, nie ślizga się dobrze się ubija, wychodzi równa tkana płaszczyzna, choć trochę twarda i szorstka.

- włóczka Ambiance Yarn Art. (80% akrylu, 20% wełna) batik, długie nitki jednego koloru w motku, co jest zaletą, bo sobie odcinam tyle, ile mi potrzeba aktualnie do wątku. Nitki są nierówne, a sama włóczka przypomina bardziej pasma (raczej wałeczki) wełny do filcowania, co jest zaletą, bo można ją ładnie „rozłożyć’ na osnowie. Bardzo dobrze układa się, nie ślizga się, ładnie się ubija i daje efekt lekkiego połysku. W jednym motku są różne kolory, wybór motków, z różnymi kolorami w jednym, jest duży, cena przystępna (około 20 zeta za motek).

- włóczka Papatya Batik Kamgarn (turecka) 100% akryl-jest grubości oryginalnej wełnianej przędzy do tkania, W każdym motku są trzy/4 różne kolory w długich nitkach. Mimo, że akrylowa, jest dosyć zwięzła i mało rozciąga się, Dobrze układa się na osnowie, jest równa, dobrze się ubija.

- podobnie zachowuje się włóczka Fantarial Merinos Extrafine (100% wełna z merynosa). Czteronitkowa, ale dosyć cienka. Jest to włóczka typu batik, ma długie pasma różnych odcieni jednego koloru. Lekko się naciąga, dobrze się ubija i równo się rozkłada po utkaniu.

- włóczka Hit Color  Schoeller stahl (100% poliakryl)- batik, cieńsza-dwunitkowa (przypomina frotte), na motku parę kolorów, ale w krótkich odcinkach (3/5 centymetrów). Nitki zwięzłe, nie rozciągają się, ładnie układają się podczas tkania, dobrze się ubijają.

-  włóczka Nepal Uni Color firmy Drops (65% wełny, 35 % wełny alpaki)-

trzynitkowa, szorstka włóczka, dobrze się układa na osnowie, dobrze ubija, wychodzi równa powierzchnia utkana, optycznie nie odbiega od przędzy dedykowanej tkaniu, ale naciąga się lekko przy tkaniu. W sumie może być.

- wełna gobelinowa do haftu gobelinowego- jest bardziej miękka od przędzy do tkania, ale ładnie się układa, ładnie się ubija, jednak cena za motek jest zaporowa, bo motki są 10 metrowe.

Włóczki- to, co niefajne.

Te włóczki kupiłam ze względu na skład, bo grubość wątku można sobie regulować biorąc wielokrotność nitki. Jeżeli piszę, że włóczka rozciąga się, to znaczy to, że podczas tkania trzeba jej naddawać i uważać, by nie naciągać zbyt mocno, źle się też owija na brzegowych nitkach osnowy  (ślizga się, rozchodzi w paśmie). Nitki niektórych włóczek są luźno skręcane, co powoduje ich „rozłażenie się” podczas tkania.

- jedno wielkie rozczarowanie to włóczka Merino Ekstra Fine Uni Color firmy Drops 100% wełny. Wydawałoby się- sama wełna, a włóczka rozciąga się, rozdwaja, ślizga się po osnowie. Jak się ją opanuje to daje ładny efekt- równą płaszczyznę tkania.

- włóczka Flora firmy Drops (65% wełny, 35 % wełny alpaki)- cienka, naciąga się, jeszcze nią nie tkałam, ale pewnie będzie zachowywała się, jak ta Merino i trzeba będzie brać podwójną nitkę.

- włóczka Rosarios4 Merion (100% wełny merynosa) zwabiła mnie swoim pięknym kolorowym „rzucikiem” no i składem. Włóczka cienka, trzeba brać podwójną nitkę (do tej trzynitkowej). Włóczka naciąga się, ale pięknie ubija się i tworzy interesujący melanż po utkaniu.

- włóczka 100% wełny merynosa również jest miękka i naciąga się, ale układa się ładnie, ubija się dobrze, trzeba tylko pilnować, by tkaniu zbytnio jej nie naciągać (naddawać i miękko ubijać na początku).

- bardzo źle tka się włóczką bouckle, nie widać nitek osnowy spod „supełków” i łatwo zgubić rytm- osnowa nitka górna- osnowa nitka dolna. Im cieńsza nitka prowadząca i rzadziej rozstawione „supełki”, tym gorzej się tka.

- moher do tkania nadaje się średnio- gruba włóczka moherowa jest dobra, cieniutką tka się gorzej. Poza tym moher (puchatość) lubi wplątywać się w nitki wątku i „zagłuszać” kolor (mechaci się po całym utkaniu). Tkałam moherkiem, ale musiałam przycinać tę puchatość.

 - należy chyba unikać, przy zakupie włóczki do tkania, wszelkich określeń- ekstra miękka, delikatna, baby itp.- faktycznie takie włóczki nie nadają się do tkania, albo inaczej- nadają się, jak ktoś chce się z nimi męczyć.

- lepszy wybór- mieszanka z wełną alpaki niż z merynosa. Merynos jest bardzo delikatny, leje się, naciąga się dosyć mocno, lubi się rozdwajać. Alpaka bardziej zwięzła, mniej się naciąga. Taką różnicę zdążyłam zauważyć tkając. Jest jeszcze kaszmir- nie wiem, czy się nadaje- przeczytałam, że jest najdelikatniejszy.

 

Ogólnie.

Mam jeszcze spore zapasy różnych włóczek, których nazw i składu nie znam, bo kupione są dawno. Ostatnio robiłam segregację i zostawiłam te, które uważam za dobre do tkania oraz te, z którymi się pewnie pomęczę, ale szkoda było mi ich wyrzucać.

Generalnie dążę do tkania wełną, niemniej kupiłam sporo włóczek z akrylem typu batik, bo dobrze się nimi tka i na motkach jest wiele kolorów (długie kawałki), co zaniża cenę tkania, bo nie muszę kupować motków jednokolorowych, których być może nie wykorzystam i znów zalegną w szafie.

Przeglądam porady, dotyczące farbowania przędzy tkackiej. Wydaje się ono niezbyt trudne, zwłaszcza, że teraz barwniki są trwałe, a pracy przy farbowaniu jest niewiele.

 

wtorek, 30 kwietnia 2019

Mały problem, czyli o igłach do haftowania




Nadal poszukuję odpowiednich igieł do haftu Rococo. Igły te powinny być jednakowej grubości na całej długości. Wtedy nawijki wychodzą równe, a ich zsuwanie z igły nie stanowi problemu. Przy igłach zwężających się, nawijki są coraz cieńsze i trudno potem zrzucić je z igły. Szukam również igieł do rococo o różnej grubości, dlatego zastanawiałam się, czy ich grubość jest tak samo numerowana, jak  w przypadku innych igieł, czy mają one jakąś specjalna numerację. Po długich poszukiwaniach, tłumaczeniach tekstów z angielskiego i francuskiego na polski oraz na odwrót, znalazłam w końcu na Etsy igły, które mnie interesują. Zamówię, kupię, a czy będą takie, jakie chcę mieć, to się okaże, bo z tymi tłumaczeniami oraz zdjęciami produktów różnie bywa. Komplety  igieł nie są drogie i jak nie trafię, to i tak wykorzystam.
Podczas poszukiwania informacji, dotyczących igieł do haftu rococo (brazylijskiego) znalazłam bardzo fajny tekst, który może się przydać hafciarkom i krawcowym.
„Każdy, kto szyje, wyszywa, haftuje lub ceruje wie, jak ważną sprawą jest kwestia doboru odpowiedniego rodzaju igieł. Jak zatem odnaleźć się w gąszczu różnych systemów i wielkości przyborów do szycia?
Przede wszystkim należy wiedzieć, że jest wiele rodzajów igieł, a każdy z nich posiada własną rozmiarówkę. Zwykle dany system zawiera od 6 do 8 wielkości igieł. Wśród igieł do szycia ręcznego wyróżnia się igły długie, przeznaczone do codziennego użytkowania, które są małe i zaokrąglone. Występują one w rozmiarach od 1 do 12, przy czym nr 1 to igła największa i najgrubsza, a nr 12 najmniejsza.



Rozmiary igieł do szycia ręcznego - igły długie
Numer igły123456
Wymiary (mm)1,02x48,50,86x450,86x440,76x410,76x400,69x38
Numer igły789101112
Wymiary (mm)0,69X350,61x350,61x340,53x32,50,46x310,41x29,5



Innym rodzajem są:
Igły półdługie, używane przez profesjonalnych krawców; są one bardzo krótkie i posiadają zaokrąglone ucha (rozmiary od 3 do 10). 
Igły samonawlekające to z kolei takie, które są wyposażone w ucho, przez które od góry przeciąga się nić (rozmiary od 4 do 8). Do szycia skór używa się igieł ze specjalnym trójkątnym ostrzem (rozmiary od 3 do 7). 
Igły przeznaczone do haftowania posiadają długie ucha, do których można nawlec różne rodzaje nici (rozmiary od 1 do 10). 
Istnieją również inne rodzaje igieł do szycia ręcznego: igły dla modystek (od 3 do 10), do szycia lalek, tapicerskie (od 16 do 18), do gobelinów (14 - 26), nawlekania koralików (10 do 13 oraz 14 do 24) czy do cerowania (rozmiary od 1 do 9, 14 do 18 oraz 14 do 26). 




Rozmiary igieł do szycia ręcznego
Rodzaj igieł
Rozmiar igieł
Igły półdługie
3 - 10
Igły samonawlekające
4 - 8
Igły do szycia skór
3 - 7
Igły hafciarskie
1 - 10
Igły dla modystek
3 - 10
Zagięte igły tapicerskie
16 - 18
Igły do szycia gobelinów
14 - 26
Igły do nawlekania koralików
10 - 13
14 - 24
Igły do cerowania
1 - 9
14 - 18
14 - 26




W wypadku igieł przeznaczonych do maszyn szwalniczych najistotniejszy jest system, który przekłada się na rozmiar igły pasujący do konkretnej maszyny. Wielkości tych igieł podaje się natomiast albo za pomocą numeru metrycznego (Nm) albo numeru Singer (odpowiadającemu rozmiarowi). Igły maszynowe dzieli się na ogólnego zastosowania oraz igły specjalistyczne. Wśród tych pierwszych używa się rozmiarów 60, 70, 80, 90, 100 oraz 110 do szycia różnego rodzaju materiałów. Z kolei igły specjalistyczne są przeznaczone do konkretnych tkanin, np. dzianiny czy jeansu.
Igły specjalistycznego zastosowania
Rozmiar/Średnica
Zastosowanie
70/10  80/12  90/14
dżersej
90/14
dzianina
90/14   100/16
skóra
90/14
jeans

Ponadto wśród igieł maszynowych wyróżnia się igły podwójne do tkanin typu stretch oraz overlock.
Overlock
Igły podwójne
Rozmiar/Średnica
Zastosowanie
80/12 - 3mm
uniwersalna
75/11 - 2,5 mm
stretch
90/14 - 4 mm
stretch
80/12


Wydaje się, że szycie w warunkach domowych jest obecnie coraz rzadsze"

Mnie są potrzebne takie igły. Wydają się być równe, polecane są przez panią, która haftuje rococo, ale w informacji o nich, nie jest zaznaczone, że są równe na całej długości i że są przeznaczone do tego rodzaju haftu..
PS. Długie igły do szycia maskotek- lalek, oraz inne długie igły, do szycia koralików, choć są równe, nie nadają się do haftu brazylijskiego (zbyt długie i cienkie)

poniedziałek, 11 marca 2019

O haftowaniu i tamborkach


Trudno w to uwierzyć, ale jeszcze 10 lat temu, nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak tamborek, czy rama do haftu. Wszystkie kobiety w mojej rodzinie haftowały, trzymając tkaninę w ręce. Nie mając innego przykładu, haftowałam w taki sam sposób. Trudność polegała na równym kładzeniu nitek, by tkanina pod haftem nie marszczyła się. 
Na tym hafcie liście robione są ściegiem "janina", który raczej nie powodował marszczenia się materiału.

Przy krzyżykach łatwiej szło, ale przy płaskim było to sporym utrudnieniem. A ja wtedy haftowałam sporo ściegami płaskimi. 
 Te lilie wyhaftowałam ściegiem cieniowanym. Wyraźnie tkanina pod haftem pomarszczona chociaż bardzo starałam się, by to się nie stało.

 Pierwszą ramę kupiłam 10 lat temu. Wtedy znalazłam w Necie instrukcje do haftów i zobaczyłam, że tkanina do haftowania napięta była na ramach lub tamborkach. Rama do haftu doskonale się sprawdziła przy krzyżykach- jest ona w jednej pozycji, oparta jest na podpórkach. Jednak podczas haftowania płaskim, gdzie trzeba tkaninę obracać w różnych kierunkach (przynajmniej ja tak haftuję) rama odpadła.  Kupiłam pierwsze tamborki i to było to. Nareszcie tkanina była napięta równomiernie i nie marszczyła się pod haftem po jej zdjęciu. Od tego czasu nie wyobrażam sobie haftowania bez tamborka czy ramy. A jest ich dosyć sporo do wyboru. Przy dużych projektach, teraz taki wykonuję, używam dużego tamborka, bo wtedy nadmiar tkaniny „odsuwa się” od haftowanego motywu i nie „plącze się” pod ręką podczas haftowania. Przy małych projektach używam takiego tamborka, by cały motyw mieścił się w obrębie jego ramy. Bywa, że motyw jest tak duży, iż nie da się go objąć ramą. Wtedy trzeba dobrać taki tamborek, aby obejmował fragmenty motywu, a przy zakładaniu należy zadbać, by jego rama nie raniła już wykonanego haftu.  Kiedy jednak tak się dzieje, należy jak najszybciej wyhaftować dany fragment  i  zdjąć tamborek (zbyt długo naciągnięta tkanina odkształca się i  po wykonaniu całego haftu, może w tym miejscu marszczyć się oraz uszkodzić haft już zrobiony). Trzeba też opanować umiejętność naciągania tkaniny na tamborek- nie może ona być zbyt mocno naciągnięta- odkształca się oraz nie może być zbyt luźna, bo wtedy źle się układają nitki.  Musi być ona również równo naciągnięta „po okręgu” tamborka- lekko dokręcamy śrubę, a potem obciągamy tkaninę wokół ramy. Kiedy mamy materiał równo naprężony, dokręcamy porządnie śrubkę. Niektóre panie, by nie ranić tkaniny, oraz by ona nie „puszczała” naprężenia, owijają dolną ramę tamborka materiałem. Moje tamborki są bez tej owijki. I jeszcze jedno- wszystkie mamy tzw. Ufoki- hafty, które z jakichś przyczyn odłożyłyśmy. Taki haft należy zdjąć z ramy czy tamborka i odłożyć, by tkanina na trwale się nie odkształciła. Jest też zalecane, by w ogóle zdejmować hafty z tamborka po zakończeniu w danym dniu pracy. Mnie to nie przekonuje, bo obawiam się, że następnego dnia, inaczej naciągnę tkaninę. Nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie, ale na wszelki wypadek zostawiam haft na tamborku i staram się go szybko skończyć.
Jeszcze jeden haft, który robiony jest bez tamborka. Ten udało się zrobić bez większego marszczenia się tkaniny. Widocznie miałam już większą wprawę:)

 O,  proszę- miałam pokazać moje starsze hafty sprzed ery tamborka, a wyszedł całkiem niemały post o praktyczniej stronie haftowaniu na nim.

poniedziałek, 4 lutego 2019

A Jaskółka nawija i nawija...


Wpuściłam się w maliny. A wszystko przez moje upodobanie do posiadania wszystkiego w porządku- porządku w sensie braku bałaganu. No nie, przesadnego porządku u mnie nie ma, ale lubię mieć poukładane, posegregowane itp. Mam poukładane w różnych pudełkach materiały do rękodzieła- koraliki, wstążki, koronki, druciki itp. Te rzeczy oraz tkaniny mieszkają w wielkim starym kredensie. Nici do haftu mam posegregowane według rodzaju, grubości albo producenta. Muliny miałam w workach (każdy kolor w innym worku) i trzymałam je w koszu wiklinowym, W drugim koszu wiklinowym trzymam grubsze kordonki, a w jeszcze innym kordonki cienkie. W pudłach plastikowych mam kordonki Tulip oraz inne tureckie, sztuczne jedwabie, nici metalizowane itp. Ostatnio szukałam muliny do haftu, bo już jest na tapecie następne ptaszydło. Wyjęłam taki wór z kosza i grzebię w nim zawzięcie w poszukiwaniu odpowiedniego odcienia niebieskiego. Grzebię, przewracam tymi bobinkami w worze i nijak znaleźć nie potrafię tego, co chcę. W końcu wyrzuciłam całą zawartość wora na stół- szukam, rozgarniam, przegarniam. W każdym worze mam około 50 i więcej bobinek- własnej produkcji- z nawiniętymi nićmi. Niektóre kolory powtarzają się kilkakrotnie. Ogólny chaos i mizeria. Tak się wściekłam, że po chwili siedziałam przed kompem i zamawiałam organizery na mulinę wraz zapasowymi bobinkami. Zamówiłam, dostałam i nawijam te nici, jak świstak sreberka. Ale najpierw pogrupowałam nici, w każdym kolorze, według producenta. Nici, które się powtarzały wrzuciłam z powrotem do worów według kolorów, a te do kosza- nagle wieko się domknęło i jakiś taki luz tam się zrobił? A dotychczas to prawie nogą musiałam domykać, bo wszystko wyłaziło na górę. W sumie mam 8 pudełek-organizerów, a ile bobinek, to na razie nie wiem, bo jeszcze sporo nawijania przede mną.
Taaaa, nie pytajcie o koszty. Trochę to kosztowało. Jednak za cenę każdorazowego mieszania w tych worach i wkurzania się, nie żałuję wydatku. Już widzę, że była to dobra decyzja, bo nareszcie wiem, jakie nici posiadam. Zdarzało mi się kupować nowe, a potem znajdywałam w worze dwie bobinki takich samych. Każdorazowe wysypywanie na stół zawartości wora nie wchodziło w grę. Nie chciało mi się i tyle. Więc grzebałam w tych worach, trzymając je na kolanach, a potem upychałam w koszu. Organizery mają również inny plus- nie dość, że widać kolory nici, to jeszcze nici nie niszczą się tak, jak w worze. Nie układam mulin numerami, bo przy hafcie płaskim, przynajmniej ja, tego nie potrzebuję. Układam je według producenta. W jednym pudełku jeden kolor i jego odcienie. Wiem jednak, że numerami układają panie, które haftują krzyżykiem i mają we wzorze podane numery mulin. Wtedy łatwiej im się rozeznać oraz znaleźć dany numer. Ja dobieram kolory intuicyjnie, albo według kolorów na wzorze. Zresztą moje hafty wzoruję na ilustracjach, kafelkach, starych rycinach itp. Gdybym miała gotowy wzór i podaną do niego paletę kolorów, to musiałabym układać mulinę według numeracji.
Nie przypuszczałam, że mam takie zasoby muliny. Bardzo dużo dostałam od Młodych z Anglii, gdzie synowa wygrzebała mnóstwo pasemek w second hendzie. Sporo muliny, głównie DMC, podarowała mi Anabell- wielkie dzięki:). Dużo też znalazłam muliny podczas porządkowania mieszkania mamy, po jej odejściu. No i wcześniej sama kupiłam sobie, głównie mulinę Ariadny, z której jestem najmniej zadowolona.  
Nawijam mulinę na bobinki i zastanawiam się, jakiej najchętniej używam. Jest to też ważne dlatego, że układając bobinki w pudełkach z przodu daję te, według mnie, lepsze, z tyłu mniej udane. 
Na razie wygląda to tak



Zrobiłam odział muliny od najlepszej do najgorszej, to moje zdanie, przy czym kryteriami są:  połysk, brak plątania się podczas haftowania, ładne rozkładanie się nitek na tkaninie i nasycenie koloru. Mówię o hafcie płaskim.
1. Peri Lusta- stara angielska mulina, prawie już niedostępna na rynku. Dostałam jej trochę w różnych kolorach. Ma piękny połysk, pięknie układa się na tkaninie i nie plącze się podczas haftowania. Jest to nić bawełniana, ale miękka jak jedwab. Chciałam sobie dokupić różne kolory, szukałam i znalazłam na angielskim Ebayu parę ofert. Niestety, nić wycofana z produkcji w latach 80tych i wybór kolorów prawie żaden. Ktoś sprzedaje parę motków z różnych kolorów, ktoś inny więcej motków w jednym kolorze. Szkoda.
2. Anchor- angielska mulina o bardzo ładnym połysku, miękka i ładnie rozkłada się na tkaninie. Jest ciut grubsza od muliny DMC (podwójna nitka podczas haftu) i szybciej zapełnia haft. Ma bardzo ładne żywe kolory no i ich wybór jest duży. Już wiem, że uzupełniać braki będę tym rodzajem nici.
3. DMC- francuska mulina o ładnym połysku, czasem mam kłopot z równym zapełnieniem fragmentu, jest cienka (podwójna nitka podczas haftu- potrójna zbyt gruba) i widać ułożenie nitek, ale nie plącze się przy pracy. DMC ma bardzo duży wybór kolorów.
4. DMC Etoile- więcej nie kupię. Skusiłam się tymi rzekomymi błyskami w hafcie, ale rozczarowałam się bardzo. O niej też już pisałam- kolory matowe, miękka, bardziej przypominająca włóczkę, podczas haftu rwała się i strzępiła tak, jak włóczka, a połysk po wyhaftowaniu jest bardzo nikły. Poza tym kolor biały jest białym brudnym, w niczym nie przypomina śnieżnej bieli. Widziałam zdjęcia haftów wykonanych tą muliną- hafty śliczne, ale nie było widać ekstra różnicy pomiędzy Etoile, a zwykłą DMC.
5. Ariadna- polska mulina- ta stara jest bardziej matowa (mam jeszcze zapas mój i po mamie), ta nowsza już ma ładny połysk. Często podczas haftowania skręca się i plącze, tworzą się supełki. Ładnie rozkłada się na tkaninie, ale jest chyba najgrubsza z tych trzech mulin. Kiedy uzupełniałam brakujące kolory, zdarzało się, że nowa partia odbiegała odcieniem od starej. Poza tym bywało, że na pasemku kolor był nierówno rozłożony.
6. Mulinki nowosolskie- polska mulina, o której pisałam kilka postów wstecz- to inna bajka. Nadaje się do haftu płaskiego na grubszej tkaninie i do haftu rococo mniej delikatnego- świetnie wychodzą pętelki i owijki, szybko zapełnia elementy. Jest matowa i niepodzielna.
Żeby nie zwariować przy nawijaniu oraz rozruszać trochę kości, zrobiłam sobie przerwę i cały dzień szyłam. Ładnie to ktoś nazwał – „uwalniałam szmaty”. Szyłam głównie poduchy, narzutki na pralkę, oraz na kosz, na brudną bieliznę. Takie zszywanie w rodzaju patchworku. Wykorzystałam też haft, który leżał od prawie dwóch lat w pudełku.

To wzór Parolina. Bardzo mi się spodobały te zające. Znalazłam dwie albo trzy części, już nie pamiętam, ale nie znalazłam jednego fragmentu. No i? Poskładałam te, które miałam, zrezygnowałam z prawego skrajnego, za to z prawej strony dohaftowałam choinki z ptakami i wyszedł całkiem fajny hafcik. Gdybym znalazła tę brakującą część oraz wyhaftowała całość, to haft pewnie miałby metr długości.
Tak wygląda nzrutka na kosz na ciuchy do prania. Ułożyłam ją na oparciu wersalki, bo nie mam innego miejsca na robienie zdjeć. 
Haft naszyłam, a brzegi haftu zabezpieczyłam wstążką w kolorze starego złota. Jak to jest? Mam parę pudełek krajek, koronek, wstawek, kupę tego jest do koloru, do wyboru, a jak jest mi potrzebna taśma do obszycia, to nic nie pasuje? Musiałam zadowolić się zwykłą wstążeczką atłasową. Inna rzecz, że chciałam, by kolor tasiemki był, jak najbardziej, zbliżony kolorem do tła. Materiał, na który naszyłam haft, to bawełna w bardzo fajnych, jesiennych barwach. Spód podszyłam żółtą bawełną.

piątek, 11 stycznia 2019

Mulinki nowosolskie- test

Przetestowałam nici nowosolskie. Skorzystałam z promocji w sklepie firmowymi i kupiłam 6 zestawów po 8 szpulek nici, każda ma 50 metrów. Za całość, czyli 48 szpulek zapłaciłam około 90 zł., to z dostawą wychodzi mi około 2,12 złote za szpulkę. Nie wiem, czy to dużo, czy mało, ale normalnie taki zestaw kosztował 19,99 złotych.

Zrobiłam próbny haft, bo chciałam wiedzieć, czy nić ta nadaje się do haftowania. Szczególnie interesowało mnie, czy nadaje się ona do haftu rococo. Dlatego na tych ściegach się skupiłam. Producent nazywa te nici mulinkami. Faktycznie przypominają mulinę, ale muliną stricte nie są.  
Tu porównanie grubości nici
Moje uwagi:
- nić jest mocno skręcona, przypomina cienki sznureczek,
- grubość nici jest, mniej więcej, taka sama jak w kordonku 8, albo 4 nitki muliny razem,
- w dotyku jest trochę szorstka, nie przeszkadza to jednak w haftowaniu,
- haftuje się nią szybko, podczas haftu nie skręca się i nie „ucieka”,
- bardzo łanie owija się wokół igły i łatwo robi się nią narzuty na igłę,
- bardzo ładnie „kładzie się’ na materiale, ładnie wypełnia wzór,
- nadaje się raczej do haftów większych (większe elementy) i na pewno nie nadaje się do haftowania np. cieniutkich łodyg, czy pręcików,
- jest mało błyszcząca i to należy brać pod uwagę przy wyborze haftu oraz ściegów. Przypomina bardziej matową nić bawełnianą niż błyszczący jedwab, czy mulinę DMC (na zdjęciach u producenta ona pięknie błyszczy, w rzeczywistości jest matowa z lekkim połyskiem). Mam wrażenie, że dobrze będzie wyglądała w zestawie z surowym lnem itp., a nie w bogatym hafcie rococo. I chyba do haftowania moich ptaków również się nie nadaje.
- podczas haftowania tą nicią, należy używać igły z dużym uchem- podczas nawlekania rozdwaja się.
- w hafcie krzyżykowym przejdzie pewnie przez kanwę 14ct, przez 16ct i 18ct raczej nie. Jest zbyt gruba. Do delikatnego haftu na lnie chyba się nie nadaje. Jednak to już indywidualny wybór jest.
Ja swoje wykorzystam, ale nie wiem, czy się skuszę na ponowny zakup. Chyba jednak nie.
Z haftu jestem zadowolona. Tym bardziej, że wzór powstawał na bieżąco. Zwykłą  muliną wyhaftowałam cienkie łodyżki i pręciki niebieskiego kwiatka. Reszta haftowana jest nićmi nowosolskimi. Haft ma 7 centymetrów wysokości i zrobiony jest na kremowej tkaninie (a na zdjęciu wyszła szara- sama się zdziwiłam i poszłam sprawdzić, jaka ta tkanina jest- i wierzyć tu potem, że hafty jest ładniejsze są w rzeczywistości niż na zdjęciach w Necie)

W zestawach są takie kolory:
Beże i Natury (bielony, natura, ecru, słoma, orzech, beż, ugier, rudy)
Czerwienie i Róże (róż pudrowy, róż, malina, łosoś, koral, czerwony, rubin, bordo)
Żółcienie (biały naturalny, wanilia, brzoskwinia, cytryna, seledyn, żółty, pomarańcz, cynober)
Zielenie (biały naturalny, pistacja, mięta, limonka, oliwka, zielony, butelka, czarny) 
Błękity i Szarości (błękit, niebieski, chaber, turkus, gołębi, popiel, stalowy, granat)
Brązy (bielony, fiolet, jagoda, umbra, jasny brąz, brąz, czekolada, czarny).

Patrzyłam dzisiaj na stronę sklepu producenta (TU)- niektóre zestawy już się skończyły. 
Uwagi na stronie sklepu:
 
Konserwacja:
Prasowanie dopuszczalne w temperaturze do 120°C,
Pranie normalne i gotowanie w temperaturze nie przekraczającej 90°C,
Suszenie bębnowe przy normalnych obrotach,
Można stosować ogólnie dostępne odplamiacze,
Nie czyścić chemicznie,
Nie bielić (chlorować).