Blog o moich zmaganiach z "oporną materią" podczas tworzenia różnego rękodzieła.

sobota, 5 września 2026

Tkanie na tamborku.

 

 




Moją przygodę z tkactwem, zaczynałam od tkania na dużej obręczy. Utkałam dosyć duży dywanik. Można o nim przeczytać TU.

Ale tak mi dał w kość, że postanowiłam więcej w tkanie na okręgach nie bawić się. Tylko, że ”zarzekała się żaba wody”- po utkaniu ostatniego gobelinu, przyszła mi ochota utkać coś na tamborku. Jest w Internecie bardzo dużo zdjęć, ukazujących takie utkanki. Phi, pomyślałam sobie, mały tamborek, niedużo roboty, włóczkę w różnych wariantach mam- zrobię sobie taką utkankę. Kupiłam trzy jednakowej wielkości tamborki (mam miejsce na ścianie na taką serię).

Obejrzałam film na YT, by nie popełnić błędu przy nawijaniu osnowy- taki popełniłam przy dużym dywaniku- nie zachowałam rytmu nawijania sznurka na obręczy- środek wyszedł nierówny oraz grubaśny, po prostu brzydki.

Nawinęłam sznurek na rolkę, by łatwiej było go przewijać pod oraz nad ramą obręczy i zabrałam się do nawijania osnowy na pierwszym tamborku.

Ważne jest przechodzenie sznurka nad oraz po obręczą tamborka- taka eska-  jak na dole ramy mamy sznurek nad obręczą, to ciągniemy go na drugą stronę pod obręczą, by przeprowadzić nad obręczą, a na dole znów pod obręczą i tak wkoło. Idziemy po przekątnej np. góra w prawo do dołu, dół w lewo ku górze.



Zresztą daję link do filmu, https://www.youtube.com/watch?v=7MBVRJrOwyU

tam jest to świetnie pokazane. Jak tak się prowadzi osnowę, to środek jest równy i niezbyt gruby. Sznurek należy sobie przytrzymywać palcem na obręczy- nie będzie się ślizgał (jest to upierdliwe) i pilnować odległości między nitkami osnowy. Naciąg ma być dosyć mocny, ale nie może deformować ramy.

Odległość nitek osnowy jest coraz większa, idąc od środka ku ramie. 


 

Jest trochę gimnastyki i wystawia cierpliwość na próbę.

Krok po kroku, osnowę nawinęłam, chociaż kilka razy zsunęła mi się z tamborka. Na osnowę wzięłam dosyć gruby sznurek i to był błąd, bo ten środek wyszedł znów dosyć gruby (problem z filmami na YT polega na tym, że chociaż panie tłumaczą dokładnie, jak i co, to i tak tego nie rozumiem, mogę tylko patrzeć i małpować czynności). Ale nie zrażałam się- o środku postanowiłam zadecydować na końcu i zabrałam się do tkania. 

Podczas tkania zbieramy po dwie nitki osnowy za jednym  razem- tak jak się układają- jedna górna, pod nią dolna i to traktujemy jako jedną nitkę. 

 Można tkać na okrętkę, można również tkać partiami danej włóczki tak, jak tu pokazuję szarpie jedwabne (taki trójkąt). żeby nie było dziur w wątku, kiedy tkałam inny kolor- dodawałam do innego sąsiedniego, zbierałam nić osnowy już zapełnioną wątkiem- wplatałam wątek między dwie nitki wątku już istniejącego. Np. tu, przy szarpiach, wplatałam między dwie boczne nici szarpi nić innego koloru. Podczas tkania to jest fajne, że można sobie różne rzeczy robić, a wygląd nie będzie raził- to się zgubi w przędzy utkanej. Jak gdzieś pominiesz osnowę, to można krótką nitką wątku na bieżąco tę "dziurę" uzupełnić. Nie trzeba pruć hektarów już zrobionego gobelinu.

Niebieska nitka- gotowiec- włóczka z pętelkami
Splot cięty gęsty (cut pile), jak go nazywam dywanowym- najpierw przewlekane pętelki, potem przycinanie "na puchato" (shaggy- niebieski fragment i żółto różowy fragment). Czerwono- czarna włóczka, gotowiec- ścieg soumak. Czerwona włóczka-splot soumak jodełkowy
Ten pomarańczowo- brązowy oraz niebieski fragment, to czesanka do filcowania tkana soumakiem.

Zielony fragment- również czesanka wełniana do filcowania, tkana soumakiem.



Na dole szarpia jedwabna tkana splotem płóciennym. Nad nią dziwna włóczka różnokolorowa, a w zasadzie to taka nierówna sztuczna tasiemka do robótek na drutach- tkana splotem płóciennym (podstawowy splot- nitka wątku przechodzi naprzemiennie pod i nad nitkami osnowy)
Ta zielona przędza pod kwiatkiem to też gotowiec- pętelki ze srebrną nitką.

Na środek naszyłam kwiatek robiony na szydełku. Jest on w kolorze ecru i z szorstkiej nici, co dosyć fajnie współgra z włóczkami. 

Wiecie, że nawet fajnie się tkało? Przy okazji potrenowałam tkanie różnych splotów- od pętelek po różnego rodzaju soumaki. Nie miałam projektu, tkałam, co mi w danej chwili do głowy strzeliło- mieszałam różne włóczki, dodałam szarpie jedwabne, mieszałam kolory. I chyba w sumie fajne to wyszło.

Nie obwijałam ramy włóczką i nie dodałam frędzli, chociaż na początku miałam zamiar to wszystko zrobić. Włóczka na ramie rozmyłaby wygląd środka i nadałaby ciężkości całości. Natomiast frędzle jakoś głupio wyglądały. No na upartego te frędzle może by dowiązać i mogły być, ale przy takiej ilości kolorów na utkance, nie umiałam też zdecydować się, z jakiego koloru je zrobić i z jakiej włóczki je zrobić. Wiązałam je, na próbę, na dole, zaczynając od środka i dodawałam po kilka z każdej strony. Nie podobało mi się- zostawiłam bez. 

Średnica tamborka- 26 centymetrów.
 

Wszystkie trzy utkanki na okręgach będą bez frędzli oraz bez owijania ramy włóczką. Nie będą jednak tak tkane jak ten pierwszy. Muszę coś innego wymyślić.





13 komentarzy:

  1. Jestem ogólnie artystyczną duszą bo i zdarza mi się popełnić czasem jakiś obraz czy rzeźbę, ale tkactwo brzmi i wygląda dla mnie jak czarna magia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie potrafiłabym nic utkać

      Usuń
    2. Potrafiłabyś i to z powodzeniem. Po prostu trzeba na początek utkać coś prostego, a to nie jest takie trudne. Ja zaczęłam z grubej rury, kompletnie bez jakiejkolwiek wiedzy i krok, po kroku tkam- z pomyłkami, z trudnościami, ale tkam. Myślę, żmogłabym malować, jednak trzeba by było sobie warsztat zorganizować, a to kosztuje-farby, podobrazia, pędzle takie siakie, palety. Nie mam naporu na rysowanie, malowanie. Na razie mam sztalugę, bo na niej stawiam ramę tkacką. A zamiast rzeźbienia, filcuję- też w końcu jest to przestrzenne.:):):) Podziwiam ludzi, którzy potrafią malować, szkicują ołówkiem, węglem, robią grafiki itp.

      Usuń
  2. Na tamtym blogu wyłączyłaś, ale tu można?
    Ja nawet nie zauważyłam, że nie można komentować, bo bardzo rzadko sama komentuję :)
    Mój blog piszę dla dwóch koleżanek zostawionych w Polsce, wklejam moje zdjęcia i to co się u mnie dzieje, więc komentarzy też nie liczę.
    A ja odkryłam AI i wsiąkłam, więc też nie mam czasu na inne sprawy :)
    Z rękodzieła zostało mi drutowanie, męczę sweterek we wzorki, skomplikowany, dla mnie nową techniką. Ciekawe czy trafiłam z rozmiarem, bo pierwszy raz od góry robię...
    Pozdrawiam, Basia z Kolorowego bloga

    OdpowiedzUsuń
  3. Tu można jak najbardziej, tam wyłączyłam- miałam istotne powody. Basiu czytam Twoje posty, ale staram się też nie komentować na innych, po źle bym się czuła z tym- na moim wyłączyłam, a bezczelnie na innych komentuję. Tamten blog jest wielotematyczny, ten o robotkach. Tamten wielu czyta, ten mniej, no ale robótki mniej ludzi interesują. AI może wciągnąć. Ja głównie słucham teraz muzyki stworzonej za pomocą AI. Pokaz na blogu ten sweterek. Robisz fajne rzeczy, pewnie uda się wszystko bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  4. U Ciebie zawsze jest coś ciekawego.Podziwiam Cię jak wgłębiasz się w tkanie.Jest to ciekawa technika ale trzeba mieć /wg mnie ten artystyczny gen/Ciekawa ta praca utkana na okręgu ,jednak ja wolę tradycyjne utkania na ramie.Oczywiście mogę tylko podziwiać bo nie wyobrażam sobie żebym potrafiła co utkać .Chociaż w dzieciństwie dostałam malutkie krosno i utkałam szalik dla lalki ale nie wciągneło mnie to.
    Powodzenia życzę i nowych pomysłow tkackich-pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artystyczny gen chyba mam po babce ze strony mamy i po mamie. Wszystkie kobiety z tej strony coś tworzą, jedna maluje pięknie, inna robi świetne rzeczy na drutach, moja siostra świetnie haftuje i robi kartki. Siostra mojej mamy po liceum plastycznym- malowała i pięknie haftuje. Kuzynka po liceum plastycznym maluje psy, konie i pejzaże i to jest naprawdę dobre ( maluje na zamówienie). I tu ciekawostka- żadna nie ma talentu muzycznego- ja się wyrodziłam. A do tego doszło to, co tu pokazuję.

      Usuń
  5. Świetnie wygląda. W kolorze białym i czerwonym byłaby też świetna dekoracja bożonarodzeniowa takie wiszące bombki. Pozdrawiam serdecznie ♥️♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam biały z wplecionymi pasmami czerwonych koralików. Bardzo ładne. Nie chciałam powtarzać. Poza tym, chce pozbyć się tych śmiesznych włóczek- cieniutki kawałek, potem kawałek czesanki i znów grubszy. Te projekty na tamborkach świetnie się do tego nadają. Bombki tak, tylko jak zrobić, by z dwóch stron było ładnie utkane. No i płaskie są.

      Usuń
  6. A ja odkryłam ostatnio, że zupełnie nie mam już "ciągu" do "robótkowania". Zaczęłam robić szydełkiem ażurową bluzeczkę dla siebie, nawet zrobiłam tył i......leży i czeka, chyba na Godota prędzej się doczeka niż na mnie;)))) Leży na sofie w dziennym pokoju, leży i sama, nie wiem czemu, na szydełko nie wskakuje. A nieco wcześniej poczułam jakiś tajemniczy ciąg by zrobić dla siebie jakąś ładną bransoletkę z koralików, bo rączęta mi szalenie wychudły i wszystkie które mam są teraz za luźne. Przejrzałam posiadane koraliki i...odechciało mi się. I bardzo szybko doszłam do wniosku, że przecież mam kilka bransoletek i......leżą odłogiem. Nigdy nic jeszcze nie tkałam - jakoś zabrakło mi weny co mogłabym utkać. Wydaje mi się, że tkanie na kole jest znacznie trudniejsze niż na kwadracie czy prostokącie. Ale Ty sobie z tym świetnie poradziłaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się jeszcze chce, ale nie zawsze tak jest. Najtrudniej jest naciągnąć na okrąg osnowę. Tkanie nie jest trudniejsze, ale możliwości utkania czegoś interesującego chyba mniejsza. Po prostu koło ma większe ograniczenia, bo osnowa jest specyficzna- wąska przy środku i coraz szersza w stronę ramy okręgu. Teraz tkam trzecie koło i już lepiej to idzie. Mam jeszcze jedna ramę, jednak chyba zrobię na niej łapacza snów. Jeszce nie wiem. Skończyłam też gobelin wiosenny. Pokażę go niebawem.

      Usuń
  7. Wyszło świetnie! Co do ramy, mam podobnie z obrazami, wieszam je bez ram :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze patrzę, czy rama lub jakieś obramowanie pasuje do moich prac. Najczęściej nie pasuje. Nie wyobrażam sobie wkładać takie hafty, jakie robię, w ramy. No, jeszcze w ramy może, ale bez wkładania pod szkło- to jest zbrodnia na żywym hafcie- nici, tkanina muszą oddychać. Już nie mówię o refleksach jakie daje szkło i zniekształca pod nim haft. Tylko moje hafty z ptakami są w ramoko tamborkach. Inne hafty traktuję jak gobeliny i je podszywam mocniejszą tkaniną, wieszam bez ram. Tak samo traktuję gobeliny.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.