niedziela, 12 marca 2017

Zapięcia biżuteryjne


Parę lat temu, byłam kompletnym lejkiem w sprawach rękodzieła. Moje prace ograniczały się do haftu. Miałam trochę nici, jakieś kanwy oraz dosyć sporo wzorów ze starych czasopism. I w sumie to mi wystarczało. kiedyś potrzebowałam jakieś informacji na temat ściegu, czy może zobaczyłam coś interesującego w necie- nie pamiętam, dość, że trafiłam na Pinterest. Matko jedyna... zwariowałam. Nie mogłam przestać przeglądać stron robótkami. Ile tego, jakie techniki, jakie cudeńka. Doszło do tego, że oprócz haftowania, zaczęłam robić różne rzeczy. Ale biżuteria, ta koralikowa mnie raczej nie pociągała. Pewnego dnia trafiłam na stronę z bransoletkami, takimi szmaciakami. Różnymi szmaciakami, różnymi boho, gypsy, hippie. Bransoletki takie, siakie...
 Najprostsza biżuteria to ta, która nie wymaga zapięcia: naszyjniki, czy wisiory przekładane przez głowę, bransoletki nasuwane na nadgarstek. Wszystko o zamkniętym obwodzie. Czasem bransoletki mają węzeł umożliwiający "rozciągnięcie" obwodu przed włożeniem i zaciągnięcie go po włożeniu. to taki specjalny supeł, umożliwiający regulację bransoletki i dopasowywanie do różnej wielkości nadgarstka.
Kiedy chcemy wykonać biżuterię zapinaną, pojawia się dylemat- jakie zapięcie umocować, by pasowało i stylem, a także wielkością oraz dobrze zabezpieczało biżuterię przed zgubieniem. No i powinno być jeszcze funkcjonalne- szybko się zapinać i rozpinać bezproblemowo. Ileż to razy, w najbardziej nieodpowiednim momencie, odpięła nam się bransoletka i ileż to razy, kiedy się spieszyłyśmy, zapięcia stawało okoniem- a to nie trafiałyśmy w dziurkę w zapięciu typu karabińczyk, a to nie potrafiłyśmy szybko odwieść "cyngielka" w feederingowym, patyczek nie chciał przejść przez oczko w toggle, a przy rozsuwanym w bransoletce, nie potrafiłyśmy równo wsunąć jednej części do drugiej. Czas leciał, my coraz bardziej wkurzone i zdecydowane nie założyć ozdoby. Hmmmmm.... może zapięcia były zbyt małe? A może należy takie zapięcia "przepracować" i poćwiczyć ich zapinanie- rozpinanie?
 To może i niezła propozycja, kiedy kupujemy gotową biżuterię. Najczęściej akurat to, a nie inne cacko chcemy mieć, toteż zapięciem najmniej się przejmujemy. Damy radę.
W przypadku własnoręcznie wykonanej biżuterii, warto wiedzieć, jakie zapięcie będzie najkorzystniejsze.
Ja spaliłam już w przedbiegach. Zanim się zorientowałam, że  jest jednak różnica, jakie zapięcia do czego wykorzystamy, nakupiłam sobie ich dosyć sporo. Zupełnie bez głowy. Kupiłam sporo zapięć typu toggle. Zrobiłam bransoletkę, wmontowałam zapięcie i próbuję zapiąć- kicha- pałeczka nie wchodzi w oczko. Dodałam jedno ogniwko i próbuję na nowo, znowu kicha. Może ja czegoś o tym zapięciu nie wiem ( i tu proszę o fachową radę). Początkowo podejrzewałam, że komplet jest źle dobrany- pałeczka zbyt długa do oczka. Weszłam na stronę sklepu internetowego, przyjrzałam się innym zapięciom tego typu-  nie, wydaje się wszystko w porządku. Wymontowałam to zapięcie, przyszyłam inny rodzaj zapięcia- oczko i haczyk. I bardzo ładnie się skomponowało.
 (Na ciemnooliwkowy filc naszyłam kremowe rozety pasmanteryjne, ozdobiłam miodowymi koralikami w środku i podłużnymi, miodowymi koralikami w płatkach.)
Natomiast, kiedy przyszyłam ten sam rodzaj zapięcia do innej bransoletki, okazało się, że zbyt mocno wydłużyło obwód i jest zbyt ciężkie. Muszę je zmienić.
 (Bransoletka wzorowana na hinduskich naszyjnikach. Mój autorski projekt. Szmaciane wałeczki spłaszczyłam i zszyłam ze sobą. Nie spotkałam się w Necie z takim pomysłem. Dla wybrednych- szmaciaki tego typu nie mają być równe i wyrafinowanie dokładne- to jest boho, hippie- pełna fantazja i odlot)
 Bardzo dobre i szybkie w montażu jest zapięcie typu karabińczyk, zamontowanie na  płaskich końcówkach (szczękach), którymi zaciska się brzeg bransoletki. Należy tylko pamiętać o tym, by zbyt małego karabińczyka nie dobrać, bo może być nerwowo przy używaniu.
(Haft na czarnym filcu, zdobiony matowymi perełkami)

Podaję stronę, na której są pokazane i omówione rodzaje zapięć biżuteryjnych.
http://mojabizuteria.pl/aktualnosci/mala-encyklopedia-zapiec-bizuterii/

PS Najmniej pracochłonne i najbardziej funkcjonalne jest zapięcie typu guzik z pętelką i proszę się nie śmiać, bardzo dużo bransoletek "szmaciaków" ma takie zapięcie.

2 komentarze:

  1. A żebyś wiedziała- guzik i pętelka to najzdrowsze zapięcie. Do naszyjników często robię z koralików zapięcie typu toogle, czyli kółko i do tego "patyczek", lub dobieram odpowiedni do naszyjnika guzik a pętelkę robię z koralików.Bywają firmowe bardzo dobre zapięcia do bransoletek, ale do tych robionych z 2, 3 lub 4 rzędów.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygodne, łatwe w robocie, ale nie do każdej biżutki pasuje. Mam różne zapięcia i dopasowuję do zrobionej rzeczy.

      Usuń