Wszystkie dotychczas utkane kolorowe pasiaki, tkałam włóczką, która niezbyt nadaje się do tkania gobelinów. Już pisałam, że mam takiej włóczki bardzo dużo. Dziewiarki by się ucieszyły- włóczka miękka, śliska, na drutach dobrze leży. Na drutach tak, na szydełku również, ale do tkania gobelinów się nie nadaje. To znaczy, jakbym się uparła, to pewnie jakoś by się nią tkało, ale ja nie chcę upierać się a potem męczyć. Dlatego tkam nią pasiaki- chodniczki i chcę ją, jak najszybciej, wyrobić.
Jest miękka, bardzo naciąga się, źle się ubija. Mam takiej włóczki jeszcze sporo. Zajmuje dużo miejsca, jest różnej grubości, w składzie ma mało naturalnej wełny. Równocześnie uzupełniam zapasy przędzy tkackiej, takiej, którą można tkać gobelin bez denerwowania się, że coś z powodu źle dobranego wątku, nie wyjdzie. Pozbywam się też włóczki, która ma paseczki różnokolorowe (jedna ma równej długości, inna paski różnej długości). To nie jest melanż, a nawet nie ombre. Nadaje się ona do tkania tylko wzorów geometryczny oraz pasków.
Ten pasiak ma paski na całej szerokości osnowy. Po prostu lecą sobie kolorami. Paski wyszły ładnie, dosyć równo i szybko się, w ten sposób, tkało.
Jeszcze na ramie.
I gotowy
Następny pasiak przyprawił mnie o ból głowy. Ponieważ nie chciałam powtarzać takich pasków, jak na poprzednim, postanowiłam podzielić szerokość osnowy na trzy części i każdą część tkać wątkiem innego koloru. Te części miały być nierównej szerokości, natomiast grubość paska miała wynosić 4 x długość (2 razy w prawo, 2 razy w lewo przez osnowę). No i wpuściłam się w maliny. Nie dość, że trzeba było ciągle zmieniać kolor przędzy, to jeszcze łączenia kolorów nie wychodziły równo, bo włóczka miała różną grubość (niektórej brałam podwójne nitki, by nierówności wyrównć).
Tu widać różną grubość włóczek i nierówności przy ich łączeniu.
Pocieszające jest to, że brzegi moich utkanek wychodzą już równe i nie pływają. Wszystko dlatego, że biorę trzy albo cztery brzegowe nici osnowy i traktuję je jako jedną przy oplataniu wątkiem. Wątek oplatam podwójnie wokół tych czterech nitek osnowy.
By jakoś stabilizować tkaninę, tkałam naprzemiennie paski z tej miękkiej włóczki z paskami włóczki mniej rozciągliwej oraz włóczką tasiemkową podobną do sutaszu. I tkałam naprzemiennie paski jednego koloru z paskami z włóczki różnokolorowej. Paski kolorowe oddzielałam, od czasu do czasu, pakiem włóczki czarnej, aby się zbyt kolory nie zlewały.
Na ramie.
Tu widać te nierówności przy łączeniu kolorów. Widać również źle zrobione zarobienie. Tkaczki radzą zarobienie dzielić na części, a jak podzieliłam to się rozjechało. Górne zrobiłam całe i wyszło super. Komu wierzyć?
To doświadczenie widocznie było mi potrzebne, bo doszłam do wniosku, że nie każdy sposób łączenia wychodzi ładnie. Nici w tym pasiaku próbowałam łączyć w sposób gobelinowy i się porobiło niefajnie.
Łączenie kolorów na sposób gobelinowy.
Najładniej jednak wychodzi łączenie techniką przesmyku. Trzeba tylko pamiętać, by niezbyt mocno naciągać nić wątku przy styku kolorów- może zrobić się widoczny przesmyk.
O coś takiego. Naciągałam ( przy nawrocie) te nici wątku, naciągałam i porobiły się dziury. teraz mocno się pilnuje przy łączeniu kolorów i są postępy.
Pilnowałam również kładzenia wątku z zachowaniem „górki” (nitka nie była napięta) oraz mocy ubijania- tym razem ubijałam na tyle, by się skryły nitki osnowy i tkanina była zwarta, ale nie jest ona twarda, jak wychodziło przy mocnym ubijaniu (np. w gobelinie z tulipanami).
Po utkaniu jednej trzeciej feralnego chodniczka, doszłam do wniosku, że oszaleję przy tym ciągłym zmienianiu kolorów wątku, a sam chodniczek będę tkała rok a może i dłużej. Zaczęłam tkać paski jednolitym kolorem na całej szerokości osnowy i robota od razu ruszyła do przodu, a chodnika zaczęło szybko przybywać. No, ale... no, ale .. ja zawsze coś muszę, bo inaczej znudzę się okropnie- wróciłam do tych trzech kolorystycznie części, by nawiązać do wzoru na dole chodniczka. Jakiś czas męczyłam się tak, jak na początku. A potem znów tkałam paski przez całą szerokość. I tak w bólach, przy solidnym przeklinaniu, przy „Już, już, zaraz odetnę to draństwo i trzepnę tym w kąt”, dotarłam z tkaniem do końca, czyli do pełnej wysokości ramy.
Góra pasiaka- zarobienie i łańcuszek przytrzymujący nitki osnowy. Zarobienie tkałam ostrą wełnianą przędzą, natomiast łańcuszek zrobiłam z dratwy lnianej.
Chodnik nieudany, ale pójdzie na podłogę i nie będzie tych błędów tak widać. Najważniejsze, że znów ubyło mi paskudnej włóczki i robi się miejsce w koszu na owczą przędzę, odpowiednią do tkania.
Policzyłam, ile pasiaków już utkałam. Jest ich 4, słownie cztery. Nie do wiary, a przecież zaczęłam tkać półtora roku temu. Czy ktoś jeszcze pamięta mój pierwszy utkany okrągły dywanik? Kolorowy że hej, ale lekko krzywy i z niezbyt ładnym środkiem? Za to ma super frędzle (zakładka- okrągły tkany dywanik lub zakładka tkanie)😁😁😁
No i 6 gobelinów też już utkałam („Miasto nocą” poszło do ludzi). I ciągle się uczę (jak ten poprzedni nieudany prezydent), ciągle się uczę, i popełniam błędy, i naprawiam błędy, i nadal przy tkaniu świetnie się bawię (poza małymi wyjątkami).
Te dwa ptaszory poszły na licytację WOŚP.













Mnie się te pasiaki podobają! mam taki prywatny pogląd, ze w tych "niedskonałościach", które wskazujesz, często kryje się tzw "dusza" i na pewno niepowtarzalność
OdpowiedzUsuńa haftowane ptaszory przecudowne, szczególna jest ta sowa!
UsuńDusza, powiadasz? Hmmm... na pewno niepowtarzalność. Nikt tak pięknie nie popełnia błędów jak ja:):):) Sowa to wzór kolorowanki. Jak zaczynałam haftować, miałam pietra, że sobie z tymi szczegółami nie poradzę. Ale poszło, i to całkiem nieźle.
UsuńPodziwiam cierpliwość i kreatywność! Każdy pasiak to mała lekcja, a Ty zamieniasz wyzwania w piękne efekty.
OdpowiedzUsuńTa, mała lekcja, no nie, to ogromna lekcja i za każdym razem dostaję po uszach za pychę typu "wiem lepiej". Pasiaki skończyłam- teraz jakieś plamy będą na gobelinie, przy upłynnianiu paskudnej włóczki, ale najpierw utkam gobelin, który już mam na ramie.
UsuńA ja i tak niezmiennie Cię podziwiam. I zapewniam Cię, że nasze błędy w tkaniu, haftowaniu lub innych robótkach ręcznych są najbardziej widoczne dla tych, którzy to sami robią- bo mają świadomość jaki popełnili błąd- dla tych co tego nigdy nie robili te błędy są niezauważalne. A ptaszory- cuuudne!.
OdpowiedzUsuńDzięki anabell. Ty jesteś tu prawie od początku, to wiesz, ile się naszarpałam z różnymi rzeczami:):):) Co nowy rodzaj rękodzieła, to nowe trudności. Zwłaszcza, że jestem samoukiem i często jak się przewrócę, to dopiero wtedy dociera, jak należy to zrobić. Akurat na tym psiaku błędy widać mocno, ale mnie na nim raczej nie zależy. Szmatka pod nogi. Natomiast dużo się dowiedziałam, jak nie należy tkać.
UsuńJa też samouk. Ale najwięcej to się namordowałam gdy zachciało mi się samej robić sweterki. W pierwszy to swobodnie zmieściłabym się razem z własnym chłopem. Stosunkowo łatwo to mi poszło z biżuterią koralikową. A teraz to się najzwyczajniej lenię - po prostu wena pojechała zapewne w podróż dookoła świata.
Usuń:):):):) A ja pierwszy sweterek zrobiłam dla rocznego synka i dorósł do niego szybciutko. Twoja koralikowa biżuteria była śliczna. Wywal lenia i do dzieła:)
UsuńPodziwiam Twoje wytwory , są cudne !
OdpowiedzUsuńDziękuję:):)
UsuńWitaj :) Zawsze byłam ciekawa jak to się tka, że wychodzą takie kolorowe, albo w jakiś wyraźny motyw czy obraz. Pięknie Ci to wychodzi, ale masz talent do takich robótek. Pięknie :)
OdpowiedzUsuńDzięki:):) Tkanie nie jest trudne, ale zależy, co się tka. Taki pasiak nie jest trudny, dopóki sobie go nie utrudnisz tak, jak ja. Ten z ciągłymi paskami jest prosty w tkaniu. Trzeba tylko pilnować kilku zasad- tkanie brzegu, dobór osnowy i dobór wątku, oraz górka przy tkaniu wątku. No dobra, nie jest takie proste, ja już 1,5 roku tkam i sama się uczę, dlatego mam takie potknięcia a na pewno jeszcze coś mi się niefajnego przydarzy, bo nie jestem tkaczką "po szkołach", nawet po kursach nie jestem.
UsuńUwielbiam pasiaki na podłodze i ścianie. Gratuluję kolejnego wykonania . Ptaszki urocze. Pozdrawiam serdecznie ♥️
OdpowiedzUsuńPasiaki tkane na krosnach tkackich i owszem. Te na ramie są też fajne, ale grube. Zdecydowanie wolę tkać gobeliny, bo mniej się przy nich nudzę.
UsuńMam sentyment do pasiaków, moja babcia takie robiła. I tak sobie myślę, że to dobry sposób na zagospodarowanie kilogramów zbędnych włóczek. Oczywiście mam takie miękkie i niezbyt grube swetrowe, ale może je łączyć z czymś bardziej sztywnym, takim sznurkowatym, żeby się to lepiej trzymało? I mam ramę, na której mama kiedyś tkała gobeliny. Ale dlaczego na ramie to są grube? Myślałam, że to podobna technika i efekt. Może spróbuję, zawsze coś tam z tego wyjdzie na użytek domowy.
OdpowiedzUsuńPasiaki zazwyczaj tka się na krosnach, gobeliny na ramach. Jeżeli chcesz tkać na ramie i jeżeli nie chcesz wściekać się już na początku, to proszę, przeczytaj to, co napisałam w postach o tkaniu ( od początku). Nie wpadnij w pułapkę tkania miękką włóczką, łączenie jej z czymś twardszym też może się nie udać. Termin wełna jest tak potoczny, ze jeżeli się nie miało do czynienia z przędzą tkacką to wszystko można podciągnąć pod "wełna". A najbardziej zdradliwa w tkaniu jest wełna/włóczka z alpaki. Kilimy takimi włóczkami można spokojnie tkać, pilnując naciągu wątku, gobelinów nie radzę.
UsuńNie wyobrażałam sobie, że tkanie takie skomplikowane bo że żmudne to sobie wyobrażam doskonale. Miałam kiedyś taki pasiak za łóżkiem tkany z pasków rajstop barwionych na pastelowe błękity, z supełkami i zgrubieniami i służył mi kilkanaście lat
OdpowiedzUsuńWidzę, że dobrze zrobiłaś wyłączając komentarze bo nadal Cie złości i wnerwia ta 'basieńka'. Ja na szczęście tylko raz tego doświadczyłam, odpowiedziałam łagodnie na złośliwy komentarza ale replikę już zostawiłam bez odpowiedzi i na tym sie skończyło.
Pozdrawiam serdecznie Jaskółko.
Ta pani rozpętała awanturę wcinając się nieproszona w dyskusje między mną i jedna blogerką Blogerka, z którą dyskutowałam, nie poczuła się urażona moimi słowami, natomiast baska poczuła się "w obowiązku" bronic tej blogerki ( bez jej wiedzy i zgody) i zrobiła mi straszną opinie w internecie, nie znając mnie, opierając się na tym, co tam jej koleżanki wywnioskowały z moich wpisów. Poświęciła mojej osobie trzy paszkwilanckie posty. To samo zrobiła innej blogerce niedawno. No i teraz na fejsie znów się wcina nieproszona.
UsuńZawsze, ilekroć tu wchodzę, uderza mnie ten sam zachwyt faktem, że wykonujesz tak rzadkie dziś rękodzieło. Zresztą, nie wiem, może wcale nie tak rzadkie, jednak znam tylko jedną osobę, która to robi - Ciebie. To jest fascynujące, ilu szczegółów technicznych opisałaś w tym poście. Niezmiennie podziwiam hafty krzyżykowe, to już moja bajka :-)
OdpowiedzUsuńTkanie w Polsce ma się dobrze. szczególnie tkactwo na warsztatach tkackich. Mniej jest tkaczek, tkających na ramach kilimy, ale są i robią szkolenia warsztaty- mnie nie stać na to. Jednak więcej informacji na temat tkactwa znalazłam na zagranicznych blogach i stronach tkaczy. W Polsce opisywanie tkania w taki sposób raczej nie ma. Panie zarabiają na życie prowadząc kursy, to ie będą zdradzać tajników bezpłatnie i ja to rozumiem. Może i psuję im robotę tymi opisami, ale mam na uwadze takie osoby, jak ja, które chcą robić fajne rzeczy, a wiedzy nie mają skąd czerpać.
UsuńHafty krzyżykowe to raczej nie moja bajka, ale też je robię. W ogóle lubię haftować.
Kochana, nie umiałam inaczej się skontaktować z Tobą w kwestii wpisu na Twoim drugim blogu. W sensie czcionki. Sprawdź, czy tak da radę - w wordzie wklej wpis i zaznacz w okienku formatowania "normalny", dopiero wtedy przeklej do okna blogera. Nie wiem, czy to pomoże, ale skrypty często się różnią pomiędzy aplikacjami i może dlatego tak Ci robi z tymi literami. Ściskam! <3
OdpowiedzUsuńKomentarze do tamtego bloga pisz tutaj. Wuszko, dzięki za radę, ale to nie problem w tym wklejaniu, bo piszę najpierw w open, potem wklejam. To problem w Blogerze. Pół tekstu normalnie, pół drukowanymi wyszło. Przy czym na podglądzie i w roboczym wszystko jest w Tahomie.
UsuńOd 25 lat pracuję w różnych programach- word, libra open office teraz. Próbowałam na blogu różnych sposobów- małe możliwości, nic nie załapało. W open jest wszystko w porządku. Musiałabym wklejać post od początku, a na to teraz nie mam czasu.
To, że bloger robi kawały, to wiemy od dawna. Teraz też trzeci raz piszę ten komentarz- na roboczo w open i wklejam go do blogera. Dwa poprzednie, pisane bezpośrednio w blogerze wywaliło w kosmos.
Też mi robi takie durne niespodzianki blogger ale tylko od czasu do czasu, wiec mu wybaczam bo jestem z nim od 15 lat. I już nie umiałabym się przenieś do jakiejś, lepszej niewiadomej.
UsuńTo było chwilowe. Ja jestem na blogerze 17 lat i też tylko na nim. Wygodny, dosyć prosty w obsłudze i ma sporo możliwości technicznych. Nie narzekam.
UsuńBeautiful items. ❤️ The birds 🐦 🐦⬛ are adorable. I love the colours and design in everything.
OdpowiedzUsuńWarm greetings from Montreal, Canada ❤️ 😊 🇨🇦
:) AI czy nie AI?
UsuńAleż pracowita jesteś , a każdy udzierg zachwyca!
OdpowiedzUsuńMem z Nawrockim boski, czytam co piszesz, ale skoro bez komentarzy, to trudno...
:):):) Jak masz ochotę, czytaj. Miło mi.
UsuńNie mam nic wspólnego ze Śląskiem, chyba tylko sympatię i podziw ale to, co nawywijał nasz? prezydenciunio to skandal i wstyd.
OdpowiedzUsuńJestem Ślązaczką i Śląsk jest mi bliski. Prezydent nie wie, co czyni, a przecież nazywa siebie historykiem.
OdpowiedzUsuń