Blog o moich zmaganiach z "oporną materią" podczas tworzenia różnego rękodzieła.

sobota, 8 czerwca 2019

Nowy haft rococo


Kolejny haft ściegami rococo (haft brazylijski). 



Tym razem  zrobiłam owijki i narzuty nićmi  TULIP firmy Yarn Art. Nici te mają grubość, mniej więcej, kordonku 8. Są śliskie i ślicznie błyszczące. Jednak jako owijka już tak bardzo nie błyszczą. Zasada jest taka- im cieńsze nici, tym więcej trzeba nawinąć nawojów (Bullion Stitch) lub zrobić narzutów w ściegu Cast- On (płatki w niebieskim kwiatku).
Dla chcących nauczyć się tego, w sumie, prostego ściegu- wideo

I tak:
- nawijka (Bullion Stitch) nicią różową- 60 nawojów,
- nawijka (Bullion Stitch) nicią jasnoniebieską- 50 nawojów,
- płatki niebieskie- ścieg Cast-On- 40 narzutów,
- pręciki (Bullion Stitch) ciemnoniebieskie: 50 i 40 narzutów muliną DMC  (dwie nitki).

Taka liczba nawojów, czy narzutów jest dosyć uciążliwa, bo bardzo ciężko jest przesunąć igłę przez nie.  Ale trening czyni mistrza. Zauważyłam, że coraz lepiej mi to idzie. Wprawdzie nie jest to jeszcze cud-miód, niemniej  ja już zauważyłam dosyć spory postęp. Pewnie po zrobieniu około stu, tego typu, haftów, dojdę do takiej wprawy i takich efektów, jakie mają panie instruktorki, uczące tych ściegów na filmach.

Pozostałe ściegi to:
- French Knots: białe pętelki wzdłuż łodyżek i różowe w środku niebieskiego kwiatka
- Couching stitch: jasnozielone i ciemnozielone łodyżki
- Fastryga: ciemnozielone łodyżki,
- Bullion Stitch: ciemnoniebieskie „pręciki”, różowe oraz jasnoniebieskie płatki w mniejszych „kwiatach”.
Haft ozdobiłam malutkimi perełkami w środku niebieskiego kwiatka i dużymi perełkami u nasady owijek.

Ja wiem, że niektórych mogą znudzić opisy techniczne, ale dla tych, którzy chcą spróbować haftu rococo, mogą się przydać.
Najbardziej brakuje mi właśnie takich danych. Są panie, które pokazują materiały potrzebne do haftu, nici, tkaninę, igły, ale większość z nich na tym kończy. Ile nitek tych nici, jak gruba ma być igła, jaka tkanina jest najlepsza, tego najczęściej trzeba się domyślić, obserwując tutek, albo uczyć się na własnych błędach. Oglądając tutoriale, trudno też wyczuć, jakiej wielkości jest dany haft. Uczę się tego, porównując wielkość dłoni lub palca instruktorki do elementów  we wzorze. Wzór też często jest podany bez wymiarów. Jak jest za duży, to może nie udać się z doborem nici i z małym jest to samo. Liczbę nawojów i  narzutów przetestowałam na tym hafcie sama. Tak długo prułam, aż w końcu trafiłam.
Wykorzystałam wzór- górny rząd, środkowy.
 Wzór wzięłam ze strony:http://gallery.ru/watch?a=3hQ-hTz0

środa, 5 czerwca 2019

Kolejna próba z mulinkami nowosolskimi


Prób przydatności mulinek nowosolskich ciąg dalszy.  Wprawdzie da się nimi haftować niektóre ściegi rococo, ale do haftowania większych powierzchni nie nadają się. Zresztą to rococo też  nie jest rewelacyjne.  Myślałam, że jak są te mulinki w miarę grube, to szybko i ładnie będą pokrywać powierzchnię. Nic bardziej mylnego. Wprawdzie szybko się nimi haftowało, ale o jakimkolwiek równym kładzeniu się nici na tkaninie można zapomnieć.
Kiedy je kupowałam, zasugerowałam się ich ładnym błyszczącym wyglądem na zdjęciach w sklepie internetowym, no i ceną, bo w zestawach szpulki były o 1/3 tańsze od kupowanych solo.
To są zdjęcia ze strony sklepu- zrobiłam zrzut dwóch zestawów




A tak wyglądają na moim zdjęciu, zrobionym zaraz po ich kupnie.
 Myślałam, że jeżeli noszą nazwę „mulinki”, to będą jak mulina- błyszczące i miękkie. Tymczasem są one matowe i mają sztywność sznureczka,

dlatego nie poddają się podczas zapełniania powierzchni wzoru. Przez jakiś czas męczyłam się przy haftowaniu nimi, w końcu wszystko sprułam i wzór wyhaftowałam na nowo muliną DMC i Anchor. 
To jest haftowane mulinkami
A tak wygląda haft zrobiony DMC i Anchorem
Wyraźnie widać różnicę.
 
Mam jeszcze pomysł na te straszne mulinki- spróbuję nimi wyhaftować jakiś wzór krzyżykiem na rzadszej kanwie. Może to chwyci?
Dodatkowo, by zobaczyć, jak to wygląda z  dzierganiem nimi zrobiłam na szydełku łańcuszek oraz parę słupków- poddają się, ale nie są zbyt śliskie. No i nie mają połysku.
Interesuje mnie, czy ktoś próbował nimi zrobić coś na szydełku i jakie ma o nich zdanie.
Coraz bardziej jestem skłonna przyznać, że po prostu nacięłam się na te nici.

czwartek, 30 maja 2019

A kiedy haft duży nuży....


Haftuję teraz dwa duże wzory (mają spore szanse zostać ufokami). Są one fajne, ale czasami stają się nużące, dlatego w przerwach zrobiłam trzy igielniki. Każdy w innym stylu.
Dwa haftowałam mulina DMC Etoile, którą upłynniam, bo nie planuję więcej jej kupować. Dobrze wygląda tylko na zapełnionych elementach haftu, do haftu rococo się raczej nie nadaje, a krzyżyków na razie nie stawiam. 
Na tych fioletowych płatkach Etoile wygląda ładnie. Nawet widać, że pobłyskuje. Środki kwiatów wypełniłam drobnymi koralikami, a brzeg igielnika obszyłam taśmą koralikową.

 Tył tak wygląda- jest to filetowy welur.
Pierwszy raz szyłam na maszynie kwadratowy igielnik. Trudność polegała na wywróceniu materiału z lewej na prawą stronę i "wypychaniu" rogów. Cała poduszeczka ma boki 7 centymetrowe.
Drugi jest okrągły i haftowany w stylu indyjskiego Rangoli. O tym stylu pisałam TU.
Ten haft też wykonałam muliną Etoile i tu błysków już nie widać. Haft wygląda, jakby był robiony cieniutka wełenką.
Tak wygląda spód poduszeczki
I bok
Szew zamaskowałam łańcuszkiem wykonanym na szydełku z włóczki Boucle.
Do uszycia ostatniego igielnika wykorzystałam haft, na którym testowałam mulinki nowosolskie. Pisałam o tym TU.
Tak prezentuje się gotowy igielnik
Nie macie pojęcia ile do takiego maleństwa wchodzi wypełniacza. Zresztą wszystkie igielniki to pożeracze wypełniacza. Wypycha się je i wypycha, i ciągle wypycha, i ładuje się ten wypełniacz, ładuje, a one ciągle jakieś nierówne i pofałdowane.
Teraz już wiem, że trzeba ładować do oporu i jeszcze więcej. Wtedy igielnik nabiera ładnego kształtu.
Tu dół igielnika
Zrobiłam go z kremowego filcu. Dół igielnika jest usztywniony małą płytką kompaktową. A przy okazji mogę coś doradzić- kiedy dajemy taki usztywniacz, niech to będzie krążek tekturowy, to warto w jego  środku wyciąć dziurę ( tak jak jest w płycie CD). Przez tę dziurę wpychamy wypełniacz i wtedy nie martwimy się, że boki wierzchu nam uciekają spod palców, albo nierówno się układają na okręgu ( możemy je, po zmarszczeniu, przykleić w kilku miejscach do tekturki).
Bok poduszeczki ( tu mi jakoś krzywe wyszło- w realu jest wszystko ok)
Szew między spodem, a wierzchem zakryłam taśmą z pomponikami.
Wzory wzięłam z Pinterestu, wzór na ostatnim igielniku jest mojego pomysłu.








poniedziałek, 27 maja 2019

Ta "gorsza" strona haftu



Podczas haftowania ściegami haftu brazylijskiego, często korzystam ze wskazówek w blogu Rosalie Wakefield. http://rosaliewakefield-millefiori.blogspot.com/2017/04/
Jest ona dużym autorytetem hafciarskim, zwłaszcza w hafcie brazylijskim. Wydała parę książek z instrukcjami oraz wzorami do tego haftu.
Wczoraj znalazłam post, dotyczący lewej strony haftu brazylijskiego. Powiem szczerze, kiedy czytałam, miód powoli skapywał na moje serce. Otóż Rosalie pokazała zdjęcie lewej strony swojego haftu i napisała mniej więcej takie słowa: „ Czyż nie wygląda jak puszka z kolorowymi robakami, które sobie urządziły przyjęcie, pijąc i tańcząc za stodołą?” 

To jest tył tego haftu ( tu nie jest jeszcze skończony)
 
I dalej Rosalie pisze: „To ma wyglądać tak. Tradycyjny haft jest starannie szyty od tyłu i od przodu, ale nie haft brazylijski- hałaśliwy, rozbrykany jak dziecko, jak plakat z twórczego ściegu. Brazylijski haft jest jak marsz, który ma własnego perkusistę, brazylijski haft jest jak cały zespół perkusistów, idących w kierunku, według własnego wyboru, prowadzonych przez listy określonych szwów. Te szwy są ciągle wykorzystywane w coraz innych układach, według innowacyjnych koncepcji.” Fajny tekst prawda?*


Potem przeczytałam, że w USA ( Rosalie mieszka w Oregonie), jest komitet do spraw standardów (BDEIG), który wydał określone wymogi, dotyczące haftów. Rosalie radzi, by wydrukować ten dokument i prosić ewentualną komisję (pewnie konkursową), aby nie oceniała lewej strony w hafcie brazylijskim.
Według Rosalie, to przód haftu, ta właściwa strona, powinna być oceniana, a nie tył. Zwłaszcza, że haft brazylijski można wykonywać na różnorodnych tkaninach i wtedy nie widać nawet cienia nitki, przebijającego przez tkaninę. Jeżeli jest tkanina prześwitująca, to zawsze można podszyć haft lekka podszewką, kwituje Rosalie.

To nie jest tak, że osoby haftujące nie zwracają uwagi na wygląd tyłu haftu. Większość stara się, by ta strona wyglądała w miarę schludnie. Jednak w hafcie brazylijskim musi być mocny supełek kotwiczący nić po lewej stronie, by podczas przeciągania nici przez narzuty czy owijki, do którego trzeba użyć siły, nie wyrwać supełka na prawą stronę tkaniny. A jak robi się tych nawijek, narzutów i pętelek francuskich sporo, to i sporo tych supełków po lewej stronie się znajduje. Tym bardzie, że nie ma innego sposobu rozpoczęcia haftu. Nie można przeprowadzić nici raz górą, potem spodem, owszem, tak można robić, kiedy jest haft płaski, który zakryje nici rozpoczynające. W hafcie brazylijskim takiej nici nie da się ukryć.

Tekst Rosalie pomógł mi uporać się z dyskomfortem, związanym z wyglądem moich haftów po lewej stronie. Przy ostatnim hafcie brazylijskim prawie się podłamałam, kiedy zobaczyłam lewą stronę. Owszem, ciągle można robić lepiej, ale nigdy nie będzie tak ślicznie jak np. w hafcie krzyżykowym.

* Pisałam na podstawie tłumaczenia z blogu
Zdjęcia haftów Rosalie pochodzą z jej bloga