Blog o moich zmaganiach z "oporną materią" podczas tworzenia różnego rękodzieła.

piątek, 14 kwietnia 2017

Świąteczny koszyczek

Koszyczek jest robiony techniką Locker Hooking. Nie jest to pierwsza rzecz zrobiona przeze mnie tą techniką. Wcześniej zrobiłam bransoletkę. O niej i o moich zmaganiach, podczas tworzenia, z oporną materią, napiszę innym razem. Koszyczek powstał na prośbę Młodej. Stwierdziła, że będzie idealny na świąteczne słodycze. Powstał dosyć szybko, bo jednak z czasem dochodzi się do pewnej wprawy w danej technice.
Użyłam szyfonowych szarpii w dwóch kolorach: jasnym miętowym oraz kremowym i w tych samych kolorach wstążki 6 mm. Tkałam za pomocą szydełka- igły nr4 na kanwie poduszkowej (dosyć sztywnej). Tasiemki miętowej zużyłam prawie 20 m (trzykrotne gęste obszycie koła). Jako bazę użyłam średnio grubą, białą włóczkę.
Spód to koło o średnicy 16 cm. Zagięłam na całym obwodzie "rąbek" na jedno oczko kanwy i obszyłam go tasiemką seledynową. W niektórych miejscach trzeba było objąć tasiemką więcej niż jedno oczko. Tak wąską tasiemką trzeba obszywać bardzo gęsto (wychodzi dużo tasiemki), bo inaczej przesuwa się i odkrywa kanwę. Potem tkałam całe koło. Ja tkałam rzędami, ale teraz wiem, ze lepiej tkać naokoło- nie ma wtedy problemu z układaniem włóczki bazy.
Jeszce przed wykonaniem spodu, wymierzyłam obwód ścianek, wycięłam zgodnie z wymiarem pasek kanwy i skleiłam ją. Należy sklejać boki (wysokość paska) tylko na szerokość jednego oczka. Klej musi być mocny, a pracować można wtedy, kiedy sklejenie jest suche. No i oczka obu boków powinny idealnie się nakładać, wtedy jest łatwiej przeciągać szarpię.
Brzeg dolny i brzeg górny, sklejonego paska, obszyłam wstążeczkami w odpowiednich kolorach i potem "tkałam" całość szarpiami (długimi, nie wiązanymi kawałkami, by nie było supłów). Spód koszyczka i boki zszyłam "na okrętkę"-gęsto, by ścieg się równo układał i zakrył poprzednie obszycia. Początkowo zamierzałam zostawić koszyczek w takim stanie, w jakim jest na powyższym zdjęciu, ale brakowało mi jakiegoś wykończenia, i ten środek koszyczka był też trochę nierówny( nie dało się mocniej ukryć końcówek szarpii pod tkanymi pętelkami. Postanowiłam wszyć do środka wkładkę. najpierw próbowałam zrobić ja z materiału, jednak niezbyt to pasowało. Ostatecznie zrobiłam ją z cienkiego filcu.
Spód to koło, a boki są zszyte z dwóch pasków. Włożyłam wkładkę do koszyka i na tym poprzestałam. Wkładka jest 2 cm niższa i nie wystaje poza obręb koszyczka.
W pustym koszyczku trochę ta wkładka odstaje od ścianek, ale specjalnie  jej do nich nie przyszyłam, bo doszłam do wniosku, że łatwiej będzie wyprać osobno koszyczek (jest jasny) i osobno wkładkę.
Tak wygląda gotowy koszyczek po wypełnieniu słodkościami.



2 komentarze:

  1. TO ROBI WRAŻENIE! Nawet bez cukierków czekoladowych... Mogę ściągnąć jednego? Dziękuję z miłe słowo u Art-Klatera.
    Pozdrawiam i zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że wpadłeś. Byłam u Ciebie, wpisałam:)

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.